MŁODZI PISZĄ O KASIE
2

Bylejakości mówię nie! Nie chcę oszczędzać na jakości

Tomek Uniszewski

„Kupuj narzędzia dobrej jakości, byś musiał je kupić tylko raz!” – doradził ojciec pewnemu internaucie. Miał rację?

Czasem jogurt będzie do zjedzenia w ciągu trzech dni, ale za to zapłacicie za niego złotówkę. Czasem monitor będzie za 299 zł, ale martwe piksele będa mnożyć się na nim jak króliki.

Jak temu zaradzić?

Nie zaradzisz. Niższa cena równa się niższej jakości i musisz wyrobić sobie na to wrażliwość, aby nie dać się wyrolować. Musisz także świadomie podejmować decyzje, w których sytuacjach możesz iść na takie jakościowe kompromisy, a w których nie. I każdy ma tę granicę w innym miejscu.

Nie jestem zwolennikiem kompromisów. Wolę dopłacić do jakości i mieć pewność, że mam solidny sprzęt, który posłuży lata, ochronę serwisową i zwykłą solidność. Szczególnie, gdy zależy mi na kwestii, o którą portfel toczy batalię z rozsądkiem.

Żeby daleko nie szukać przykładu, proszę bardzo! Jestem aktualnie świeżo upieczonym kandydatem na motocyklistę. Mogłem wybrać wiele szkół w Warszawie, wiele z nich oferowało naprawdę atrakcyjne ceny. Wybrałem szkołę Tomka Kulika, która wymieniana jest wśród najlepszych szkół w Warszawie. Najtaniej? Nie, płacę 1500 zł. Dobrze? Zdecydowanie tak. To samo kierowało mną, gdy zaczynałem kompletować sobie sprzęt ochronny. Można tanio? Jasne, że można. Sprzęt (kask, kurtka, spodnie i buty) skompletujesz już za 2,5 tys. złotych. Czy jednak w sytuacji, gdy będziesz ślizgał się po asfalcie po glebie z prędkością 100 km/h będziesz cieszył się z zaoszczędzonych na kurtce i kasku kilkuset złotych ? Nie sądzę. To jedna z tych sytuacji, w których oszczędność może wiele, wiele kosztować. Z przyjemnością wydam niemal dwa razy więcej w zamian za poczucie bezpieczeństwa. Oszczędność nie jest warta wózka czy amputacji (a i takie przypadki niestety znam…).

Trzymając się tematyki motoryzacyjnej płynnie przejdę do porady otrzymanej ostatnio od znajomego motocyklisty. Poradził mi zainwestować tę stówkę w przegląd maszyny przed zakupem. Alternatywą miało być wpakowanie kilku tysięcy w remont nabytego szrota. Warto? Sami oceńcie ryzyko. Moim zdaniem – tak. Tą samą zasadą możesz się kierować, gdy będziesz kupował pierwszy samochód. Mój brat wpakował już dwukrotność wartości w auto sprowadzane za 6 tys. złotych z Holandii, gdzie wszyscy dbają o pojazdy. Najwyraźniej jego Zielona Strzała jest niechlubnym wyjątkiem 😉

Musicie jednak pamiętać o ważnej rzeczy. Marka nie zawsze oznacza jakość. Nieważne, czy kupujecie telefon z jabłuszkiem, perfumy od Gucciego czy niezawodnego starego Mercedesa, dowiedzcie się, czy na pewno warto. Inwestujecie w taki przedmiot więcej pieniędzy. W waszym interesie leży solidny research. Czasem dopłacacie tylko za logo marki, nie za jakość.

Jako ostrzeżenie podam tylko moją wiarę w słuchawki Sennheisera. Firma-legenda. Cena? 180 zł. Reklamowałem słuchawki 6 razym zanim dostałem dobry egzemplarz. Natomiast słuchawki jakiejś chińskiej firmy pozostają nie do zdarcia. No, ale dźwięk już nie ten sam… 😉

Oszczędzacie na jakości? Piszcie!

  • To tak z babskiego punktu widzenia – z ciuchami jest podobnie. Czasem warto wydać więcej hajsu na dobrej jakości garderobę (np. buty, płaszcze, kurtki, jeansy czy porządny sweter na zimę), ale też czasem lepiej kupić t-shirta za 15 złotych niż za 80. Jak się zniszczy to kupi się nowy, a tego za grubą kasę szkoda będzie wyrzucić 😛

    • Tomek Uniszewski

      Akurat z ciuchami łatwo wpaść w pułapkę marka=jakość.

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej. [EDYCJA 2016/2017]

czytaj również