MŁODZI PISZĄ O KASIE
4

Cinema City Unlimited, czyli jak zacząłem chodzić do kina

Tomek Uniszewski

Dawno temu słyszałem dowcip. Włamano się do kina, straty wyniosły 10 tys. złotych. Wyniesiono dwa duże popcorny i colę. Czy kino zawsze musi być tak drogie?

Cóż, musi i nie musi. O ile na ceny przekąsek w barze nie mamy wpływu, to ceny biletów pozwalają już nam na wykorzystanie kilku sztuczek i promocji. W Cinema City mamy środy za 15 zł, jeśli tylko zrezygnujemy z filmu w 3D, Multikino oferuje natomiast Środy z Orange, jeśli oczywiście mamy numer w tej sieci. Albo przynajmniej znajomego z takim numerem 😉 Jeśli ktoś nie lubi ograniczać się do konkretnych dni tygodnia, zawsze pozostają małe kina studyjne, gdzie nie uświadczyny co prawda blockbusterów, ale można tam w świetnej atmosferze obejrzeć ambitniejsze produkcje. Dla spragnionych „Gwiezdnych Wojen” za grosze zawsze pozostają niewielkie kina, jak warszawski Atlantic lub Kinoteka.

Prawdziwą gratkę ma dla Was natomiast Cinema City. Jako pierwsze, jeśli się nie mylę, kino w Polsce wprowadziło na szeroką skalę abonament na filmy zwany Unlimited. Jak to działa? Ależ bardzo prosto! Za relatywnie niewielką kwotę miesięczną (można też zapłacić z góry za cały rok) otwieramy sobie podwoje wszystkich kin Cinema City w Polsce. Oczywiście jest to obwarowane kilkoma warunkami.

Zacznę od tego, że niestety Warszawa jest nieco droższa niż pozostałe miasta. Wersja karty pomijającej stolicę będzie Was kosztować 42 zł miesięcznie, natomiast all inclusive już całe 49 zł. Niby niewiele, a jednak co Wam ta Warszawa zawiniła, co? 😉

Drugi trick to to, że nie możecie tak po prostu wejść na dowolny seans. Podobnie jak w swojej środowej ofercie Cinema City ograniczyło korzystanie z karty do seansów 2D. Mnie to osobiście nie boli, bo wolę taki format. Jednak są filmy, których grzech byłoby nie zobaczyć w trzech wymiarach, nie zapominajmy także o cacuszku pod egidą Cinema City – IMAXie. Interstellar w tym kinie był najlepszą decyzją ever. Co w sytuacji, kiedy chcecie zrobić sobie dobrze i włożyć okulary? Płacicie. Zanim podniesiecie larum: płacicie niewiele. Dokładne kwoty zależą od kina oraz wybranego dnia, zachęcam do zerknięcia w regulamin.

kino
Wersja karty Unlimited pomijającej stolicę będzie Was kosztować 42 zł miesięcznie, natomiast all inclusive już całe 49 zł

 

Kartę mam od miesiąca. Od tego czasu byłem w kinie trzy razy i mam w planach kolejne kilka wizyt. Zdecydowanie już na tym etapie karta się zwraca, a przecież przed nami jeszcze tyle fajnych premier. Jeden lub dwa takie miesiące potrafią „zwrócić” koszt karty na kilka miesięcy do przodu. To odpowiada też na moją podstawową wątpliwość dotyczącą wartości karty – przecież w kinach są także okresy, gdy zwyczajnie nie pokazują nic ciekawego. Co wtedy, chodzić na gnioty? Nie chodzić? Zostawiam to Wam. Pamiętajcie jednak, że już dwie wizyty w miesiącu zwracają Wam koszt karty. Moim zdaniem warto, ale co ja o tym wiem. Mam kartę od niedawna. Sądzę jednak, że to była dobra decyzja.

A jeśli potrzebujecie zachęty, to weźcie pod uwagę to: z kartą Unlimited wyjścia do kina stały się duuużo bardziej spontaniczne. Wystarczy nie mieć planów na wieczór i przypadkiem przejechać tramwajem koło kina. Nogi same niosą do wyjścia 😉 A jak się nagle ogarnia repertuary!

Tylko chipsy przemyćcie w plecaku, po co przepłacać za nachos 😉

Miłego seansu!

  • Alice Nowicka

    A to całkiem dobry plan! Rozmyślałam też opcję z tą kartą, ale wyczytałam gdzieś, że podpisuje się jakąś umowę…czy to bzdury?

    • Tomek Uniszewski

      Podpisuje się, na rok. Też byłem przeciw początkowo. A teraz, cóż. Zobaczymy 😉

  • Alexa Trachim

    Już od jakiegoś czasu się zastanawiam nad tą kartą… Chyba się skuszę! 😀

  • Pingback: Moje 5 sposobów na tanią lub darmową rozrywkę | Co z tym hajsem()

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej. [EDYCJA 2016/2017]

czytaj również