MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Co zrobić, aby oszczędzanie nie było przykrym obowiązkiem? Pięć sprawdzonych trików

Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia, gdy ktoś nagle wypowiada magiczne słowo „oszczędzanie”? Odmawianie sobie przyjemności, chowanie pieniędzy na „czarną godzinę”, czy może nerwowe zakręcanie wody, aby przypadkiem za dużo nie zmarnować? Strasznie negatywne skojarzenia, wiem. Nie ulega jednak wątpliwości, że większość ludzi właśnie z tym kojarzy sobie oszczędzanie. Jak to zmienić? Zacznijmy od prostych rzeczy, które każdego dnia w sympatyczny sposób przypomną nam, że oszczędzanie to tak naprawdę fajna sprawa! Łapcie moje pięć trików, które pozwoliły mi zmienić myślenie o oszczędzaniu na pozytywne:

1. Ocieplanie wizerunku

Po jakie zeszyty i notatki najchętniej sięgacie w szkole, czy na studiach? Raczej po te barwne, ładnie napisane, bo są zwyczajnie bardziej atrakcyjne i dają nam poczucie, że to właśnie one są najlepsze. Przeniosłem ten patent do swojego życia po studiach. Zbieracie gazetki promocyjne, ulotki, kupony zniżkowe i tak dalej? Nie rzucajcie ich w kąt, nie ukrywajcie w portfelu. Zróbcie im specjalną miejscówkę, którą ozdobicie na swój własny sposób. Ważne, aby te wszystkie kolorowe gazetki wołały do Was z półki, a Wy chcieliście na nie zwracać uwagę. Nie bez powodu już same gazetki promocyjne są wypełnione jaskrawymi kolorami. Warto dać im w domu specjalne miejsce.

2. Dużo dolarów…

Niby skarbonki są staromodne. Niby z oszczędzaniem kasy w skarbonce jest jak z pisaniem wierszy „do szuflady” – będą sobie, ale nikt się o nich nie dowie i nie będzie ich dużo. Mimo wszystko skarbonkę mieć warto. Zapomnijmy jednak o przereklamowanej śwince, albo jakiejś mało widocznej skarbonce o dziwnym kształcie ogrodowej figurki. Najlepiej kupić największą jaka jest, najbardziej rzucającą się w oczy (w kształcie, który od razu mówi nam, że patrzymy na skarbonkę) i wreszcie, z motywem jakiejś zagranicznej waluty. U mnie wybór padł na dolary amerykańskie. Może nie być w niej miliona dolców, ale sam widok motywuje. Powiecie, że to finansowe placebo, ale czy nie o to w tym chodzi? O to, że jak zaczniemy działać, to zapełnimy kilka takich skarbonek?

3. Wymyśliłeś coś? Zapisz to!

Wpadliście na genialny pomysł jak zaoszczędzić trochę hajsu. Natychmiast to zapiszcie. W dobie smartfonów wystarczy włączyć notatnik i… Nie! To nie to samo. Słowo zapisane własną ręką, długopisem na papierze lepiej wchodzi do głowy. Jakiś czas temu założyłem specjalny zeszyt, w którym zapisuję moje wydatki, wszelkie opłaty, raty i pomysły jak można czegoś uniknąć, lub zapłacić mniej. Ot taka moja osobista „aplikacja” zeszyt domowy.

4. Domowy koszyk na zakupy

Nigdy nie wyrzucam paragonów. Nosi je mój portfel, ale finalnie zawsze lądują w domowym koszyku, spięte i posegregowane. Koszyczek z paragonami może zająć jakieś szczególne miejsce. Ja trzymam go przy komputerze, dlatego każdego dnia przypomina mi o swoim istnieniu. Najważniejsza jest systematyczność. Co przez to rozumiem? Trzeba skrupulatnie uzupełniać kolekcję paragonów, najlepiej każdego dnia i monitorować jak dużo ich jest. Zapytacie, po co ta makulatura? Zakupy na papierku w jednym koszyku pokazują mi skalę moich wydatków, zawsze mogę wszystko podliczyć. Przykładowo, w danym tygodniu zebrałem konkretną liczbę paragonów z supermarketów. Mogę zsumować swoje wydatki, policzyć ile średnio wydaję każdego dnia i tak dalej. Kiedy przeżyje się taki miesiąc rozliczeń z własnymi wydatkami, każdy kolejny jest o wiele łatwiej zaplanować.

5. Więcej motywacji

I znów przypominają mi się studia. Czasy, kiedy nieskończone ilości nowych słówek i fraz zapisywałem na karteczkach samoprzylepnych i przyklejałem gdzie popadnie. Wtedy jednak nie były to tylko same obce słówka. Czasem pisałem sobie zwyczajne: „Naucz się tego, bo…” i cała lista samych nieprzyjemnych rzeczy. Ale kto powiedział, że to muszą być nieprzyjemne rzeczy? Ten patent też przeniosłem do życia po studiach. Karteczki zaczepione na komputerze każdego dnia przypominają mi, co mam zrobić, aby odłożyć na wymarzony wyjazd do Japonii.

Jeżeli do tej pory oszczędzanie było dla Was czymś spędzającym sen z powiek, to mam nadzieję, że przekonałem Was, że lepiej spać spokojnie. Oszczędzanie może być fajne, jakie macie inne sposoby, aby je takim uczynić?

czytaj również