MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Czy ciucholandy to wyłącznie domena kobiet?

Tomek Uniszewski

Ubrać się fajnie za niewielkie pieniądze to naprawdę niezły wyczyn. By kupić nieco taniej nowe rzeczy, możemy – oczywiście – korzystać z promocji, kart rabatowych i innych patentów. Jednak warto też popatrzeć łaskawszym okiem na te wszystkie kolorowe szyldy, które z pewnością mijacie idąc do pracy lub szkoły.

Szczególnie, gdy Wasza praca lub szkoła mieści się na warszawskiej Pradze bądź Ursynowie. Tam „Szmizjerek” i innych ciuchowych rajów jest istne zagłębie. O ile drogie Panie pewnie doskonale znają te miejsca, to ten tekst kieruję raczej do Panów.

Nie zawsze warto odwiedzać sklep z używaną odzieżą

Mogłoby się wydawać, że ciuchlandy to raczej domena kobiet i facet nie ma tam na to liczyć. Jest w tym nieco racji. Na pewno większość ubrań, które tam przyjeżdżają w regularnych dostawach, pasuje raczej na damski grzbiet, ale jednak nie wszystkie. Nie obiecuję Wam, że już pierwszego dnia znajdziecie perełkę, ale uwierzcie mi, one tam są.

Pierwsza rzecz, o której musicie pamiętać, to, że chodzenie po ciuchlandach to prawdziwa robota. Najlepiej poświęcić na to przynajmniej całe popołudnie, łażąc od jednego, do drugiego i polując. Najlepiej wybrać na to dzień, który następuje dzień lub dwa po dostawie. Co prawda, najlepsze będzie już przebrane, ale nie chcecie pakować się do ciuchlandu w dzień dostawy. Widziałem to. To jest armagedon. Ludzie zamieniają się w demony, gdy pojawia się szansa na bluzeczkę za 2,30 zł.

Ciucholand – przewodnik dla początkujacych

Warto także pamiętać, że w dniu dostawy zwykle cena za kilogram jest najwyższa – albo taniocha, albo spory wybór. Najlepiej będzie wybrać na polowanie taki dzień, kiedy okoliczne sklepy będą te parę dni po dostawie (która nie wszędzie następuje w tym samym momencie, zróbcie research!).

Zwracajcie uwagę na metki. Jej brak może często oznaczać, że rzecz jest mocno znoszona, rozpadnie się Wam na grzbiecie. To pozwala także wyławiać perełki w postaci dobrych, markowych ubrań za niewielkie pieniądze. Metki pozwalają także ocenić skład materiału, co ma niebagatelny wpływ na jego jakość.

Mnie udało się złapać w ciuchlandach całkiem sporo fajnych, markowych koszul i świetnych t-shirtów, w tym mój ulubiony zakup – dwie hawajskie koszule w sumie za 3,50 zł! Mój znajomy jednak za 50 zł kupił świetną, skórzaną „ramonę” – taką nosił sam Elvis!

W ciucholandzie zawsze możesz upolować jakąś okazję

Na koniec jednak, tradycyjnie, ostrzeżenie. Łatwo jest wpaść w szał kupowania, szczególnie, gdy trafi Wam się dobra passa. Wybierajcie naprawdę dobre rzeczy i korzystajcie z okazji, ale baczcie, czy

nie wydajecie za dużo. Najlepiej będzie z góry założyć limit budżetowy i nie przekraczać go pod żadnym pozorem.
No, chyba, że traficie na taką kurtkę Elvisa… 😉

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej. [EDYCJA 2016/2017]

czytaj również