MŁODZI PISZĄ O KASIE
2

Głupio mi brać pieniądze od rodziców

Tomek Uniszewski

Pomoc finansowa ze strony rodziny często przewija się na łamach tego bloga. Opowiadamy Wam, kto płaci za nasze telefony, kto płaci za wyjścia i czemu czasem musimy prosić o wsparcie rodziców. Czasem zwyczajnie nie udaje się jeszcze żyć na własny rachunek.

U mnie to wsparcie było obecne od dawna, na początku w postaci zwyczajnego kieszonkowego w wysokości jakiejś stówki, potem pomocy w utrzymaniu samochodu lub dorzucenia się do benzyny. Jednak coraz częściej pojawiały się zgrzyty. Im częściej udawało mi się zarobić własne pieniądze, pracując dorywczo lub (rzadziej) etatowo, tym częściej padał argument, że wypadałoby przestać o te pieniądze prosić. I sam także dochodziłem do podobnego wniosku, więc coraz bardziej „pępowina” była odcinana, a ja uczyłem się samodzielności.

Jednak jakiekolwiek wsparcie od pewnego momentu zaczęło być narzędziem kontroli. Każdy rodzic potrzebuje patentu na trzymanie swojego dziecka w ryzach, a mnie było w ryzach utrzymać ciężko. Bo udawało mi się zwyczajnie zarobić na własne potrzeby, więc łatwo szło mi zrzucenie jarzma finansowej kontroli. Jaką siłę bowiem ma groźba odcięcia od telefonu, gdy telefon opłacam sobie sam? 🙂

nie biorę hajsu
Hajs od rodziców to forma kontroli. Tak uważa Tomek. A jakie jest Wasze zdanie?

 

To jednak zamierzchła przeszłość. Ani nie jestem teraz zależny od moich rodziców, ani oni nie potrzebują narzędzi do kontrolowania mnie. Ba, takie narzędzia sam czasem wkładam im w ręce, by dostać wychowawczo po głowie. Szanuję ich doświadczenie i wiem, że czasem mi się należy 😉

Ale została mi niechęć do tej zależności. Trochę wyniesiona z przeszłości, nie czuję bowiem, że jej powodem jest duma. To naprawdę interesujące uczucie, gdy nagle uświadomisz sobie istnienie takiej niechęci i rozumiesz jej powody. Zabawny natomiast wydaje mi się fakt, że kiedyś równie mocno prosiłem o pieniądze, jak teraz się przed nimi wzbraniam. Nawet przed dwiema dyszkami. Naprawdę!

Ciekawe jest jednak to, że chodzi wyłącznie o branie pieniędzy. Nie przeszkadza mi fakt pomocy pozafinansowej, choć czasem zwyczajnie mi głupio i sam dorzucam się np. do nowego plecaka, śpiwora czy kurtki otrzymanej w prezencie. I jestem za to diabelnie wdzięczny, bo zwyczajnie sam nie mógłbym sobie na taki sprzęt pozwolić.

A jak jest u Was? Nie macie oporów? Piszcie!

  • Alice Nowicka

    A ja to lubię dostawać pieniądze od rodziców. Najbardziej w momencie kiedy tata przybija mi HI5, jednocześnie podając 20zł i mówi „Shhh, tylko nie mów mamie” 😉

    • Tomek Uniszewski

      Ja sie zwykle wzbraniam, zwyczajnie mi glupio. Szczegolnie, jak mi brakuje na szamke na koniec miesiaca, a wszystko przez wydawanie na gupoty, jak np. bilety lotnicze 😀 Cos za cos…

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również