MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Ile kosztuje zostanie motocyklistą?

Tomek Uniszewski

Dwa kółka marzyły mi się od dawna i jestem coraz bliżej spełnienia tego marzenia. Jednak rzeczywistość zweryfikowała dość szybko moje optymistyczne założenia, że koszt zostania motocyklistą to zaledwie koszt kursu…

No dobra, przyznam się szczerze, że do spełnienia marzenia wciąż jest daleko. Zima i wakacje skutecznie przeszkodziły mi w kontynuowaniu jazd i jestem teraz zaledwie w połowie kursu, lecz wiem już, że jego koszt to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Ale zacznijmy od początku.

KURS

Jak już kiedyś wspomniałem, zasugerowałem się opinią znaczącej większości warszawskich kursantów, motocyklistów i weteranów dwóch kółek, a także mojego instruktora nurkowania. Padło na Kulikowisko, szkołę wymienianą w trio najlepszych miejsc do nauki w Warszawie. Kurs kosztuje tam 1500 zł, nie należy więc do najtańszych, lecz płacimy tam za jakość. Najtańszy kurs w Warszawie znalazłem za ok. 1000 zł, była także cała gama cech pośrednich. Duża część szkół śpiewa sobie ok. 1300 zł, więc różnica nie wydaje się taka wielka. U Tomka mamy także pewne wymagania sprzętowe, ale o tym za chwilę.

JAZDY DOSZKALAJĄCE

Te co prawda są wciąż przede mną, jednak należę do (chyba) niewielkiej dość grupy osób, które nie miały ŻADNEJ styczności z jednośladami pomijając może rower. Jeśli dodam do tego stres, jaki kosztowało mnie zdanie egzaminu na prawo jazdy kategorii B (do którego także podchodziłem wielokrotnie), to konieczność wykupienia kilku jazd doszkalających wydaje się być rozsądne. Ile? Zobaczymy. Cena jazd zwykle waha się od 50 do 60 zł. Na jazdach doszkalających na kategorię B wyjeździłem niemal drugi kurs. Mam nadzieję, że będzie lepiej 😉

EGZAMIN

Koniec wieńczy dzieło, a egzamin wieńczy kurs. Nie unikniemy tego, podobnie jak nie unikniemy opłat. Jak wiemy, egzaminy mamy dwa: teoretyczny i praktyczny. Cena za teorię (całkiem teraz trudną ponoć…) wynosi 30 zł dla każdej kategorii, natomiast praktyka na motocyklu kosztuje nas więcej niż w samochodzie, bo aż 180 zł. Egzamin w komplecie kosztuje nas zatem 210 zł przy dobrych wiatrach i pierwszym zdaniu. Większość znanych mi motocyklistów zdaje go za pierwszym podejściem. Wynika to moim zdaniem głównie z kontaktu z motocyklem wcześniej oraz, cytuję: „Kiedyś było łatwiej”.

moto
Ile kosztuje motocykl? Ja mam swoje preferencje, możliwości budżetowe i plany wyjazdowe. Zamierzam wydać ok. 7-9 tys. złotych

 

SPRZĘT OCHRONNY

Kask na kursie macie zapewniony. I tyle. Nie wszędzie ktoś będzie miał na tyle rozsądku, by doradzić dodatkowe ochraniacze, a czasem (jak u mnie) będą one wymogiem. Koszt kursowych ochraniaczy na kolana to ok. 200 zł, rękawic motocyklowych podobnie. Dużo? Trochę, ale uwierzcie mi – wywaliłem się na kursie. To boli. I można złamać coś sobie nawet na placu. Doszedłem także do wniosku, że skoro i tak kiedyś zainwestuję w sprzęt, to czemu nie zacząć teraz? Kurtkę udało się pożyczyć, a zamiast ochraniaczy doinwestowałem i kupiłem docelowe spodnie za 1100 zł. Może to trochę więcej, ale przynajmniej uniknąłem ciśnięcia niepotrzebnych ochraniaczy w kąt po zakończeniu kursu. O rozpiętości cenowej tego typu sprzętu już kiedyś pisałem. Wydam pewnie na koniec ok. 4,5 tys. złotych, lecz można także sporo mniej. Tylko czy warto? Zostawiam to w Waszej gestii.

PERŁA W KORONIE – MASZYNA

Niewiele powiem Wam o motocyklu na początek. Ja mam swoje preferencje, możliwości budżetowe i plany wyjazdowe. Zamierzam wydać ok. 7-9 tys. złotych. Kogoś jara turystyka, kogoś innego prędkość, a jeszcze innego śmiganie po bezdrożach. Na ten temat można by napisać wiele, wiele artykułów. Powiem Wam tylko dwie rzeczy: nie przesadźcie z kwotą, bo ten motocykl będzie często lądował na asfalcie i nie będziecie jeszcze umieć o niego dobrze zadbać. Nie przesadźcie też z pojemnością i mocą, bo bez doświadczenia skończycie wprasowani w czyjąś maskę.

ZATEM ILE?!

Dużo więcej niż założyliście 😉 Robiąc krótkie podsumowanie, najtańsza opcja zakładająca zdanie egzaminu za pierwszym podejściem i brak dodatkowego sprzętu będzie Was kosztować ok. 1300 złotych – będziecie wtedy mieć prawo jazdy. Mnie cała zabawa będzie kosztować sporo więcej. Zakładam ok. 10 godzin jazd doszkalających i komplet dobrego sprzętu oraz egzamin za pierwszym podejściem (jestem optymistą 😉 ) – wyszło mi trochę ponad 6,5 tys. złotych.
Spora różnica, co?
Pamiętajcie jednak, że wrzuciłem w ten budżet sprzęt i rozwijanie umiejętności. Dodam jeszcze do tego pewnie kursy warsztatowe no i samą maszynę. A potem podróże 😀
Czy będzie warto? Oby!

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również