MŁODZI PISZĄ O KASIE
1

Ile mnie kosztowała nauka języków obcych?

W moim przypadku kosztowała i nadal kosztuje sporo. Po pierwsze, to moja pasja, a na pasjach przecież się nie oszczędza, prawda? Po drugie, jestem filologiem, więc już same studia sporo mnie kosztowały, ale przejdźmy do konkretów. Na czym warto, a na czym kompletnie nie warto oszczędzać jeżeli chodzi o naukę języka obcego? Właśnie o tym dziś Wam opowiem.

Wybór sposobu uczenia się języka obcego

Najtrudniejsza decyzja, bo wiąże się z albo dużymi kosztami, albo wręcz przeciwnie, ze względnie niewielkimi. Wszystko zależy od jednej z dwóch dróg, którą wybierzemy: samodzielnej nauki języka obcego, lub też nauki we wszelkiego rodzaju szkołach, na kursach i tym podobne.

Samodzielna nauka języka obcego. Nie chodzi tu o systematyczność, czy wychodzenie z inicjatywą na zajęciach, a całkowitą samodzielną mobilizację do nauki. Dziś mówicie sobie: „Nauczę się niemieckiego!”, ale nie macie hajsu na kurs, czy studia.  Co więc zrobić?

Dziś mamy Internet, czyli pełno darmowych stron z zasadami gramatycznymi, wielojęzyczne fora internetowe, filmy na YouTube, słowniki online, czy inne darmowe strony do nauki języków. Wśród tych ostatnich warto zajrzeć na stronę deuch.info jeżeli komuś z Was zależy na nauce niemieckiego. Znajdziecie tam sporo informacji na temat języka jak i samych Niemiec.

A jak było kiedyś?

Ja zaczynałem swoją przygodę z językami w latach 90. Zacząłem ją od nauki angielskiego poprzez gry na konsolę Play Station (To były czasy!). Najpierw był stary słownik polsko-angielski mojej siostry, później mama kupiła mi podręczny słownik Longmana za 60 zł. Brat przywoził gry gdzieś spod Warszawy i graliśmy. Każda zagdaka w grze była jednocześnie językową łamigłówką, w której rozszyfrowaniu pomagał słownik.

Później zaczęła się szkoła, więc samodzielna nauka języka została już podporządkowana konkretnym wymaganiom i zajęciom. Był jednak w moim życiu jeszcze jeden epizod, gdzie uczyłem się sam i to za niewielkie pieniądze.

Moja przygoda z językiem japońskim trwała rok. Dostęp do japońskich programów, filmów i anime jest w Internecie powszechny, więc oglądałem je i korzystałem ile wlezie. Zakupiłem polecone mi przez koleżankę rozmówki japońskie za 15 zł, a także zeszyty do pisania w trzech japońskich alfabetach (skończyłem naukę na dwóch podstawowych – hiraganie i katakanie). Przylepiałem sobie kolorowe fiszki ze znakami i ich znaczeniem wszędzie, gdzie popadnie i głośno je powtarzałem, bo jestem słuchowcem. Na YouTube można też znaleźć całą masę filmów, gdzie Japończycy, bądź też osoby uczące się języka w przystępny sposób go wykładają. Nic nie kosztuje, a bardzo pomaga.

Nauka na studiach i na kursach. Nauka na studiach językowych, czy na kursach bez wątpienia mobilizuje. Głównie przez nakładane na nas obowiązki i zadania do wykonania, ale również przez wzgląd na hajs jaki musimy na taki kurs wydać. Tutaj nie musimy się zastanawiać, czy mamy dziś chęci na naukę, czy nie mamy. Tutaj musimy je mieć, bo „hajs za semestr leci, a ja nic nie umiem”.

Zacząć należy zatem od przejrzenia ofert uczelni i szkół językowych i wybrania tej najtańszej. Dla przykładu, niektóre warszawskie szkoły językowe oferują kursy, gdzie ceny są przeliczane na godziny. Inne podają ceny za cały trymestr, lub semestr z góry. Ceny za godzinę zajęć wahają się mniej więcej w przedziale od 13 zł do 25 zł za godzinę, ceny za semestr natomiast od około 500 zł do 1200 zł.

Ile mnie kosztowała nauka języków obcych?

Kiedy już zdecydujemy się na kurs, zapłacimy i pójdziemy na zajęcia, prawdopodobnie będzie trzeba kupić podręcznik. Jeżeli uczycie się języków innych, niż angielski, to nie zapłacicie dużo. Podręcznik do angielskiego natomiast to koszt prawie 100 zł i módlcie się, aby lektor nie wymagał również zeszytu ćwiczeń, bo to kolejna stówa. Pamiętam jak oszukałem przeznaczenie i dostałem ze swojej szkoły kupon z rabatem 30% na podręczniki do angielskiego. Kto pyta, nie błądzi, więc pytajcie o takie kupony!

Dodatkowe koszty: profesjonalne fiszki, zestawy ćwiczeń, słowniki itp.

Lubiłem uczyć się rosyjskiego z wielu powodów, ale jeden zasługuje na szczególną uwagę – rosyjski Internet otwiera drogę do niekończącej się masy darmowych słowników różnych kategorii i wszystkie można sobie pobrać. Warunek jest jeden – trzeba znać cyrylicę. Jeżeli jesteście w temacie języka rosyjskiego i chcecie się go aktywnie pouczyć, to polecam stronę gramota.ru (wszystkie słowniki gramatyczne i nie tylko, konkretne zasady gramatyczne i słownictwo), a także darmowy wielojęzyczny portal do nauki tego języka russky.info. Ciekawą opcją jest też kupowanie słowników i pomocy dydaktycznych za wschodnią granicą. Ten uśmiech, gdy kupiłem 5 słowników na targu we Lwowie za 20 zł. Ale co ze słownikami w Polsce?

Drogie. Za swój słownik PWN zapłaciłem ponad dwie stówy. Seria zeszytów do nauki pisania po rosyjsku, czy angielsku kosztowała kolejne 150 zł, literatura w języku oryginału też jest odpowiednio droższa. Co więc robić? Odwiedzać wszelkiego rodzaju targowiska z książkami, bo tam można znaleźć prawdziwe perełki do nauki języków za bezcen.

A na co komu słowniki, przecież są aplikacje i masa udogodnień

Jestem starej daty jeżeli o to chodzi i nie lubię uczyć się ze smartfonem. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieje sporo fajnych aplikacji do nauki języków obcych i większość z nich jest darmowa. Skoncentruję się na dwóch, których używałem, czyli HiNative, oraz Duolingo (obydwie są darmowe).

HiNative. Aplikacja, w której na Wasze pytania odpowiedzą rodzimi użytkownicy wskazanego przez Was języka. A jest w czym wybierać, bo aplikacja daje możliwość rozmowy w ponad 110 językach świata. Jest mega wygodna w użyciu ze względu na szablony pytań. Wystarczy wpisać tylko słowo, frazę, które chcecie przetłumaczyć, a aplikacja automatycznie wygeneruje Wam pytanie do native’a. Osobiście bardzo lubię tę appkę, bo można w niej zadawać pytania nie tylko językowe, ale i kulturowe, jakiekolwiek związane z danym krajem.

Duolingo. Aplikacja może poszczycić się bardzo wysokimi ocenami, bo też jest na prawdę bardzo dobra. Osobiście cenię ją za przystępną formę ćwiczeń na zasadzie przyjemnej zabawy, za którą można dostać różne nagrody i wprowadzenie rywalizacji między użytkownikami.

Podsumowując, jeszcze kilka lat temu nauka języków obcych była droższa i trudniejsza. Dziś, jeżeli się tylko postaramy, jedyną walutą jaką zapłacimy za naukę będzie czas, bo tak na prawdę mnóstwo materiałów można znaleźć w Internecie. Jeżeli mam oceniać, to posunę się do stwierdzenia, że czasem nie warto wydawać na szkoły językowe, bo gra, czy książka w języku obcym, z którą się utożsamisz i faktycznie zrozumiesz nauczy więcej, niż nie jeden nauczyciel.

Zgadzacie się z tym stwierdzeniem? Jakie znacie języki obce? Jak się ich uczyliście i czy znacie jeszcze inne sposoby na tanią, lub darmową ich naukę?

czytaj również