MŁODZI PISZĄ O KASIE
2

Karta czy gotówka?

Płacenie kartą zawsze i wszędzie to powolna śmierć dla naszych oszczędności. Skąd to odważne stwierdzenie? Z doświadczenia, które pokazuje, że posiadanie karty, choć może wygodniejsze, nie musi być wcale bardziej opłacalne. Powiem więcej, często za nasze za duże zakupy odpowiada właśnie beztroska, którą zapewnia nam karta kredytowa. Ile razy miałem przeświadczenie, że jeszcze sporo zostało „na karcie”, więc kupię sobie jeszcze to i owo. Też tak mieliście? Uważajcie, to bardzo złe przeświadczenie! Walkę z nim najlepiej zacząć od wypłacenia gotówki z bankomatu i porównania obydwu sposobów płatności. Ja to zrobiłem i doszedłem do ciekawych wniosków.

Za posiadanie karty trzeba płacić

Zajrzyjcie do swojego portfela. Ile macie w nim plastikowych kart płatniczych? Na pewno jest w nim co najmniej jedna taka karta. Wiadomo, w dzisiejszych czasach to poręczne, wygodne i ogólnie przyjęte, aby posiadać kartę płatniczą. Zastanówmy się jednak nad tym, ile to nas kosztuje.

Jeżeli w ciągu miesiąca nie wykonamy określonej liczby transakcji, to prawie pewne, że bank pobierze za to stosowną opłatę z naszego konta. Nie ma w tym nic dziwnego, aczkolwiek wolałbym jednak zatrzymać te pieniądze dla siebie. Weźmy też pod uwagę mnogość kart w naszym portfelu. Jeżeli mamy ich kilka, to płacimy za każdą osobno. Samo wyrobienie karty, koszty przesyłki, czy duplikat w przypadku zniszczenia/zgubienia też sporo kosztuje.
Sam posiadam dwie kredytowe i z jednej muszę zrezygnować. Jest zwyczajnie nieopłacalna. Cóż, za wygodę trzeba płacić, ale warto by w ogóle zadać sobie pytanie, czy płacenie gotówką jest znów aż tak bardzo niewygodne?

Gotówką można płacić zawsze i wszędzie

A kartą nie zawsze i w określonych miejscach. Cóż, niedogodności związanych z brakiem terminala płatniczego raczej nie zazna mieszkaniec większego miasta (choć, wierzcie mi, różnie to bywa). Częstym problemem w sklepach, nawet w ścisłym centrum Warszawy był brak dostępu do terminali. Zbulwersowane tłumy w kolejkach, niedoinformowane o konieczności zapłaty tylko gotówką, musiały w nerwach odkładać wszystkie produkty z powrotem na półki.

Za każdym razem, gdy widziałem taki obrazek, uświadamiałem sobie, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od pieniądza elektronicznego. Nie jest to złe, ale też nie zawsze się sprawdza. Gotówką zapłacimy zawsze i wszędzie. Obojętnie, czy będzie to wielki hipermarket, czy mały przydrożny sklepik na uboczu.

Płacenie gotówką pozwala oszczędzić

Bo daje nam możliwość monitorowania ile dokładnie wydajemy. Jeżeli mamy 200 zł na karcie i tę samą kwotę w banknocie i wydamy na coś 50 zł, to 150 zł na koncie bankowym będzie wyglądało pewniej, niż 150 zł w portfelu. Też tak macie? Chodzi mi o to, że pieniądz fizyczny bardziej nas ogranicza. W tym pozytywnym sensie nas ogranicza.
Jak pisałem w tekście o pięciu wrednych nawykach, które wymiatają hajs z naszych portfeli, pójście na zakupy z gotówką w portfelu spowoduje, że kupimy tylko to, co potrzebujemy.

Zanim udało mi się zaopatrzyć w smartfona i aplikację do banku, która pozwala mi w każdej chwili sprawdzić stan konta, zupełnie nie kontrolowałem wydatków na karcie. Przez zwyczajne lenistwo i niedopatrzenie, bo logować się do bankowości internetowej nie zawsze mi się chciało. Po jakimś czasie jednak to robiłem i, lekko mówiąc, byłem wkurzony sam na siebie, jak mogłem to tak zaniedbać. Wtedy zacząłem pobierać określoną kwotę na jakiś czas i wszędzie płaciłem tylko gotówką. Było to jedne z lepszych rozwiązań, jeżeli chodzi o ograniczenie wydatków i początek mojej przygody z oszczędzaniem.

Podsumowując

Bez karty kredytowej raczej się nie obejdziemy, ale warto czasem ograniczyć jej używanie. Gotówką zapłacimy wszędzie i tylko tyle, ile będziemy jej fizycznie posiadać. Karta może nas „naciągnąć” na niekontrolowane zakupy. A już chyba najgorszym wrogiem oszczędzania jest karta debetowa, gdzie możemy w pewnym momencie wydać nie swoje pieniądze i później je zwracać. Nikt nie powiedział, że oszczędzanie jest proste, dlatego rezygnacja z wygody płatności kartą może się nam mocno nie uśmiechać. Wiem jedno, uśmiechnąłem się, gdy zacząłem kontrolować, ile kasy mam w portfelu.

A Wy? Wolicie płacić kartą, czy gotówką?

  • Joanna Truszkowska

    tylko karta <3 wygodniej, szybciej i – wbrew pozorom – jest szerzej akceptowana niz gotowka. Gotowka zakupow przez internet nie zrobisz, nie wszedzie tez zaplacisz przelewem, np. kupujac online za granica.
    Ciekawostka – w Holandii jest coraz wiecej sklepow, ktore nie akceptuja juz w ogole gotowki (i mowie tu o np. malych piekarniach w Hadze, srogo sie wtedy zdziwilam xD).
    Poza tym, ja, majac karte na zakupach czy gdziekolwiek, czuje sie bezpieczniej, na zasadzie "jesli cokolwiek sie stanie, zawsze mam przy sobie pieniadze".

    PS. Wydaje mi sie, ze fajnie byloby wspomniec w tekscie o roznicach miedzy karta kredytowa, a debetowa, bo to dwie rozne rzeczy sa 🙂

    • Karol Kondracki

      Masz całkowitą rację z tą kartą debetową i kredytową. Co do korzystania z karty, to wiadomo, że ma to swoje solidne plusy, natomiast ja i tak pozostanę zwolennikiem kasy w moim portfelu. Z powodów podanych wyżej, ale i dlatego, że jestem po prostu staromodny. Próbuję znalezć balans pomiędzy dawnymi sposobami i nowoczesnymi. Nie chcę być zdany „na łaskę” mojej karty kredytowej. A to terminal nie działa, a to mam jakieś limity, a to bank ma jakieś prace techniczne, i zazwyczaj właśnie wtedy jest paląca potrzeba zapłacenia czegoś. Mam gotówkę – nie ma problemu, mam wszystko na karcie – „cholera, co tu robić”.

czytaj również