MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Mój portfel ma powody, aby mnie nie lubić

Moi rodzice zawsze powtarzali: „Żyj tak, aby pieniądze nie były rzadkim gościem w twoim portfelu”. Co zrobiłem ja? Jak zwykle nie posłuchałem rodziców, a mój portfel od czasu do czasu tylko gości parę „grubych ryb” ze świata banknotów. No cóż, przynajmniej mam powody, aby oszczędzać. Mój portfel za to ma poważne powody, aby mnie nie lubić…

Nie lubi mnie za nieznośnie dużą ilość drobniaków w kieszonce, która ledwo się dopina, a on musi sporo dźwigać, biedaczek. Nic nie poradzę na to, że wolę płacić gotówką, niż kartą. Wszystko ma jednak swoje plusy. To uczucie, gdy ratujesz kolejnego kasjera armią dziesięciogroszówek, wysypanych na ladę. Bezcenne!

Mój portfel nie znosi jak chomikuję w nim paragony, bilety MPK, czy potwierdzenia wypłaty z bankomatu. Dla niego to pewnie makulatura, niepotrzebna sterta papieru, dla mnie jednak, to materiał badawczy. Jak na byłego już studenta przystało, po tygodniu chomikowania paragonów mogę podliczyć sobie wydatki i zrobić tak, aby w kolejnym tygodniu wydać mniej. Ale co taki portfel może o tym wiedzieć.

Co może wiedzieć o używaniu różnych kart promocyjnych, albo kart stałego klienta? Dla niego to kolejny zbędny ciężar. Dla mnie to okazja, dlatego mój portfel nosi takich kart całkiem pokaźną kolekcję. Wśród nich zdecydowanie wygrywa „Moja Biedronka”, bez której zakupy w tym sklepie nie byłyby takim zniżkowym rajem. W jednym przypadku jednak muszę przyznać mu rację. Już dawno powinienem wyjąć legitymację studencką. Ech, te czasy, gdy dawała mi zniżki na PKP i transport miejski, a kieszonka, w której tkwiła często była pusta.

Coraz częściej puste nie jest również finansowe centrum mojego portfela – kieszeń z kartą kredytową. Moja karta rzadziej opuszcza teraz portfel za sprawą kodów blik, których namiętnie używam. Choć nie ma na niej sześciu zer, to mój portfel i tak musi męczyć się z odpowiedzialnością, wynikającą z jej przechowywania. Znajdą się na niej oszczędności z czasów, gdy udzielałem korków językowym „nogom” przed ich maturą, resztki stypendium, czy lekkie zapomogi mojej mamy.

Wreszcie, mój portfel nie lubi mnie za bycie sentymentalnym. Za to, że trzymam w nim stary bilet do jednej z latarń morskich nad Bałtykiem, za wyblakłe już zdjęcie przyjaciółki, czy bilety poznańskiego MPK, które do niczego w Warszawie mi się nie przydadzą. Nie lubi mnie za trzymanie w nim rzeczy z pozoru bezużytecznych.

Jakkolwiek zwyczajnym brązowym skórzanym portfelem by nie był, to wnętrze ma dość ciekawe. Przecież liczy się charakter, a nie wygląd, prawda? Mimo że nie należę do jego ulubieńców, to i tak strzegę go jak oka w głowie.

A czy Wasz portfel jest Waszym oczkiem w głowie?

czytaj również