MŁODZI PISZĄ O KASIE
4

Moja pierwsza praca? Wredni ludzie i kiepski hajs

Alexa Trachim

Gdy już wyrosłam z prowadzenia restauracji, w której sprzedawałam potrawy z kamieni, błota i trawy, poszłam do pierwszej prawdziwej pracy. Dzięki niej wiem czego robić nie chcę.

Moja mama pracuje w szkole policealnej i gdy tylko zdałam maturę poleciła mnie w firmie. Tak, zostałam – jak to pięknie ujmuje się w ogłoszeniach o pracę – kolporterem ulotek. Pracowałam po 5 i pół godziny dziennie za marne 5 złotych za godzinę. Czy deszcz czy słońce, stałam na głównej ulicy Gliwic i wręczałam ulotki przechodniom.

Już nie pamiętam na co wydałam moją ciężko zarobioną głodową pensję. Za to idealnie pamiętam twarze ludzi, którym podawałam świstki papieru z ofertą szkoły policealnej. Nieraz zdarzyło się, że ktoś się na mnie wydarł, bo – rzekomo – marnuję jego czas. Nie jestem typem osoby, która lubi jak się ją ignoruje, ale w tej pracy to było najlepsze, co mogło mnie spotkać. Niektórzy próbowali wyrwać mi wszystkie ulotki z rąk. Byli przekonani, że mam płacone od sztuki.

Alexa_pierwsza_praca
Dzięki paskudnej pierwszej pracy Alexa już wie, czego z pewnością robić nie chce

 

Nauczyło mnie to jednego – nigdy, pod żadnym pozorem, nie pracować z ludźmi. Cóż, to raczej trudne zadanie i jeszcze potem zdarzyło mi się mieć kontakt z klientami. Do dziś jestem przekonana, że nie jest to zajęcie dla mnie.

Pamiętam jeden incydent z tamtego lata. Strój ulotkarza, oprócz obowiązkowej koszulki z logo firmy, powinien być wygodny i dostosowany do pogody. Ubrałam więc płaskie sandały z fantazyjnie łączącymi się paskami. Po tych ponad pięciu godzinach wróciłam do domu i ściągnąwszy buty ujrzałam na swoich stopach biało-czerwony wzór. Opalenizna utrzymywała się przez pół roku, a moje stopy wyglądały jak po nieudanym dziaraniu. Od tej pory nawet w trakcie upału zakładałam pełne buty.

Nie sądzę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek chciał wrócić do pracy przy kolportażu ulotek. To zajęcie, w którym płaca jest nieadekwatna do wysiłku. Wiąże się z wieloma nieprzyjemnościami, ale wiecie co? Od czegoś trzeba było zacząć. Dzięki tej pracy wiem dokładnie, czego robić NIE CHCĘ 😉

  • Aga Be

    Też rozpoczynałam z ulotkami, ale była to raczej praca dorywcza i zazwyczaj robiłam to z koleżanką. Nauczyłam sie robić delikatny gest przed wręczeniem, i w zależności od reakcji (grymas, pokręcenie głową, uprzejmy wzrok) dawać ulotkę lub sie wycofywać.

    Jedyne nieprzyjemne sytuacje miałam, jak rozdawałam ulotki kandydata na posła 😉 oj było dyskusji i wyzywań od pomocnika szatana, etc. XD ale też nie byłam sama, więc raczej obracałyśmy to w żart.

    Za to moja pierwsza praca od poniedziałku do piątku to było callcenter, które wyjudzało pieniądze od klientów i od pracownikow… Kierowniczka była tak zajebistą manipulatorką, że wmówiła nam wszystkim na szkoleniu, jakiego to zajebistego produktu nie sprzedajemy. Na mnie podziałało 2 tygodnie – w końcu zaczęłam sprawdzać fakty. A niektórzy pracowali tam już rok… To było absolutnie przerażające przeżycie. A praca 8h na słuchawce wysysała wszystkie moje siły. Nigdy więcej sprzedaży przez telefon!!!

    • Niestety nam nie pozwalali stać razem 🙁 Oczywiście czasem się leciało w kulki (jak szefowej nie było, bo chodziła na kontrole :P) i np. szło się gdzieś usiąść 😛
      No, miałam propozycję pracy w CallCenter, ale odmówiłam… Nienawidzę jak dzwonią do mnie, a co dopiero ja bym miała coś takiego robić :/ masakra!

  • Alice Nowicka

    beka z sandałów :D!

    • co nie? nie mam foty niestety, musiałabyś to widzieć :DDD

Alexa Trachim

Alexa Trachim

Ma 26 lat. Rockowa dziewczyna ze Śląska. Kocha gotowanie, muzykę na żywo i zmiany. Marzy o skoku ze spadochronem, podróży do USA i własnej knajpie.

czytaj również