MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Moje pierwsze zakupy na raty

Alicja Nowicka

Jestem studentką, pracuję na umowę zlecenie, nie mam kasy, nie mam historii kredytowej, potrzebuję nowy sprzęt, bank grzecznie, ale stanowczo odmawia…i co teraz?

Wszystko zaczęło się od tego, że mój telefon nadawał się tylko do… do niczego. Nie mam w kieszeni dwóch „patyków”, aby od tak wyłożyć na ladę w sklepie i pokazać palcem: O TO CHCĘ! Zrobiłam się lekko nerwowa i zaczęłam obmyślać plan „jak tu zdobyć hajs”. Wygooglałam hasło „sprzęt RTV na raty jako student z umową zlecenie”. Na forach wyczytałam: „zapomnij nikt ci nie da”, „próbowałem nic z tego”, „poproś rodziców”… No to poprosiłam.

Moje pierwsze raty, czy takie moje, to do końca nieprawda. Dokumenty podpisał mój tata, ale ja je spłacam. Stwierdziłam, że banki są jak rodzice, czasami mogą nas zaskoczyć i spełniają naszą „zachciankę”. Nie tym razem. Chyba za dużo wymagałam od banku, może po prostu on mi nie ufa. TO JA MAM MU ZAUFAĆ I DAWAĆ CO MIESIĄC HAJS NA PRZETRZYMYWANIE? Halo, ja chciałam tylko 2 200 zł, a nie 200 tys. zł kredytu.

Od sprzedawcy dowiedziałam się, że teoretycznie mogłabym dostać kredyt na siebie. Dlaczego nie dostałam? Ponieważ nie mam historii kredytowej. To jak mam ją utworzyć, skoro nie dostałam zgody od banku. Oto rada, którą otrzymałam: „najlepiej byłoby, gdyby wzięła pani jakąś rzecz na raty, która kosztuje kilkaset złotych, a nie tysiące”. Poza tym bank lubi, gdy umowa zlecenie zawierana jest na dłuższy okres. W moim przypadku jest inaczej, dlatego muszę chyba kupić suszarkę na raty, a może odkurzacz hmm. Tak, to dylematy w życiu prawie dorosłego.

Alicja Nowicka

Alicja Nowicka

Mieszka w Gdańsku. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Gdańskim. Śmiga na ostrym kole. Imprezuje i wydaje na to (chyba) za duży hajs.

czytaj również