MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Naprawiamy złom. Czy warto kupować rzeczy używane?

Tomek Uniszewski

Możemy kupować wszystko nowe, jak spod igły i błyszczące. Uzyskujemy w ten sposób wiele profitów: sprzęt wygląda jak nowy, ma gwarancję, mamy pewność, że trochę nam posłuży. Płacimy jednak za to miliony monet. Możemy postawić też na używane rzeczy, np. ciuchy lub sprzęt potrzebny do realizacji Waszej pasji. Wtedy zyskujecie niższą cenę, a także sprzęt potencjalnie wyższej jakości za te same pieniądze – używki zawsze tracą na cenie, a dobry sprzęt zwykle lub ciuchy nie niszczeją z czasem tak bardzo jak kiepskie, tanie rzeczy. Do tego często w kategorii „używane” lądują rzeczy użyte ledwie kilka razy, ale jednak już nie nowe. Kupiliśmy w ten sposób elementy sprzętu nurkowego wraz z moją Lepszą Połówką za mniej niż 50% ceny. Oboje zapłaciliśmy po 400 zł za kamizelki wypornościowe, które były w wodzie 10 razy (w moim przypadku) lub… 3 razy (w przypadku mojej Lepszej Połówki). Cena sklepowa: 950 zł 😉

Jest jednak jeszcze jedna grupa rzeczy, które są zdecydowanie najtańsze i obarczone największym ryzykiem, jednak można w niej trafić na perełki. Mowa tu o rzeczach uszkodzonych lub zupełnie zniszczonych. Przynajmniej według opisu.

Internet, aukcje, OLX lub nawet giełdy są pełne rzeczy z kategorii „uszkodzone”. Bardzo często to złom elektroniczny – uszkodzone telefony, konsole, odtwarzacze DVD lub laptopy. Sprzedawane są za ułamek ceny, nikt nie liczy na kokosy za skorupę laptopa, która może ew. robić za rekwizyt w teatrze albo escape roomie. Czasem, choć nie zawsze w opisie oferty jest opisane, co z przedmiotem jest nie tak. Daje nam to już jakiś ogląd sytuacji. Zawsze możemy też dopytać sprzedawcę o szczegóły usterek przedmiotu.

I tu właśnie wkraczamy na grząski grunt.

Nie polecam tego typu zakupów osobom, które nie są choć do pewnego stopnia specjalistami w danej dziedzinie. Szansa jest zbyt duża, że kupicie za grosze dokładnie to, co jest w opisie aukcji i tytule – złom. Laptop, który się nie odpala faktycznie nie będzie już miał przed sobą nic, fotel ze zniszczoną tapicerką będzie najwyżej mógł służyć za balkonowe siedzenie, a telewizor będzie miał połowę ekranu w porządku, a połowę czarną. Musicie wiedzieć, czy warto zaryzykować.

Często, szczególnie w przypadku elektroniki, po objawach można ocenić, co właściwie ze sprzętem jest nie tak. Jeśli macie możliwość obejrzeć sprzęt przed zakupem, idealnie! Wtedy rosną szansę, że faktycznie zdiagnozujecie problem i ocenicie, czy warto zainwestować w np. laptopa za 200 zł, w którym wymienicie potem zasilacz i będzie jak nowy! Jednak musicie potrafić to ocenić. Bierzcie też pod uwagę, że czasem złom może być nie do naprawienia, ale przyda się na części, dzięki którym naprawicie swoje elektroniczne gadżety. Again, wymaga to wiedzy.

Czasem też awaria dotyczy elementu, który Wam nie jest potrzebny. Na przykład kamerka GoPro z pękniętą obudową nie nadaje się już do zabrania na nurkowanie. Ale chodzenie po górach nakręcicie nią bez problemu! Tylko zaklejcie lepiej obudowę taśmą na wypadek deszczu 😉

Dobrym przykładem innego towaru, który często można odratować są meble. Jednak inaczej, niż w przypadku elektroniki, właściciele zdają sobie z tego sprawę, więc nie liczcie na super okazje tak często. Jest jednak dużo mniejsza szansa, że traficie na kompletny bubel. To jednak drewno i sprężyny, nie podzespoły 🙂 W przypadku mebli warto też mieć oko na… śmietniki przy blokach. Czasem ludzie wywalają cudeńka.

A na koniec polecam Wam tekst ku inspiracji, który mnie zachęcił do napisania tego tekstu:

KLIK!

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również