MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Nie umiem oszczędzać! A Wy?

Tomek Uniszewski

Drogi Pamiętniczku, od dawna chciałem Ci to wyznać. Wszyscy Czytelnicy naszego bloga są przekonani, że jestem w tym dobry… A ja naprawdę nie umiem oszczędzać!

Dobra, żarty na bok. Od pewnego czasu jestem dość mocno zaniepojony stanem moich finansów. Wciąż nie mogę powiedzieć, że zarabiam źle (choć chciałbym więcej), mam także kilka dodatkowych źródeł zarobku w postaci zleceń freelancerskich. Jednak co z tego, gdy zwykle pod koniec miesiąca liczę każdy grosz, a na koncie zieją pustki?

Naprawdę lubię żyć pełnią życia. Od pewnego czasu ostro wziąłem się za nowe pasje, wypełnianie wolnego czasu wartościowymi rzeczami, treningi. Uczę się tańczyć. Uczę się nurkować. To wszystko zebrane razem z kilkoma innymi rzeczami i osobami sprawia, że ten czas to jeden z lepszych okresów w moim życiu. I mam na to wszystko pieniądze! A mimo to wciąż żyję od pierwszego do pierwszego…

To, że sporo się dzieje w moim życiu w dużej mierze odpowiada za ten problem. Bo tak, jak Wam kiedyś pisałem – oszczędzanie NA COŚ nie sprawia mi problemu, najmniejszego. Bez tego nie byłbym w stanie podróżować i robić wielu innych rzeczy. I zawsze, gdy udaje mi się zaoszczędzić jakiś „pieniądz”, zwykle bardzo szybko znajduję dla niego zastosowanie. W większości przypadków i tak odkładanie jest „na coś”.

W tym momencie moja sytuacja jest niepokojąca. Nie jestem w stanie zapłacić sobie za dentystę, jeśli coś pójdzie nie tak. Jeśli byłbym zmuszony odejść z pracy lub przerwać ją na miesiąc lub dwa, miałbym spory problem. Nie mówiąc już o rzeczach najważniejszych – nie mogę pozwolić sobie na rzucenie wszystkiego i wyjechanie w świat 

W najbliższych miesiącach planuję to zmienić. Wraz z Lepszą Połówką zrezygnowaliśmy na dłuższy czas z naszych „city breaków”, chcemy ograniczyć także wyjazdy nurkowe, szczególnie te egzotyczne. Od nurkowania w krakowskim Zakrzówku boli mnie głowa (z zimna), ale jednak jest on finansowo dużo bardziej w zasięgu ręki. A nurkowania w trudnych warunkach uczą. Zakup własnego sprzętu nurkowego też poczeka.

Dziś policzyłem, ile jestem w stanie zaoszczędzić, nie rezygnując z rzeczy, które na co dzień wypełniają mi czas: treningów, lekcji tańca itd. Wystarczy, że w miesiącu nie będzie wyjazdów, a jestem w stanie przelać na konto oszczędnościowe nawet 1 500 zł. To ogromna kwota i ciekaw jestem, czy najbliższe miesiące udowodnią mi, że jednak potrafię czasem powstrzymać pokusy. Zakładam także do tego osobne konto oszczędnościowe – drugi rachunek na głównym koncie jest zbyt „kuszący”, bo zawsze do tych pieniędzy jest prosty dostęp.

Trzy takie wstrzemięźliwe miesiące i byłbym w stanie powtórzyć zeszłoroczne Bałkany. Dwukrotnie. A co by było, gdybyśmy podczas podróży żyli oszczędniej? Wtedy półtora miesiąca w podróży brzmi wykonalnie.

Ale przecież miałem oszczędzać na czarną godzinę. Nie mam złudzeń, jeśli czarna godzina nie nastąpi niebawem, te planowane oszczędności i tak zostaną gdzieś „wypodróżowane”. Ale przynajmniej będą tam, w razie gdybym ich potrzebował.

Macie jakieś patenty na odkładanie, gdy wokół tyle pokus? Piszcie. Jeszcze nigdy nie potrzebowałem ich tak bardzo… 

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również