MŁODZI PISZĄ O KASIE
1

Pięć wrednych nawyków, które wymiatają hajs z Twojej kieszeni

Ile razy mieliście ogromną ochotę pojechać na jakieś wypasione wakacje, ale niestety z portfela powiało pustką? Powiało tak mocno, że w przypływie desperacji powiedzieliście sobie: „Koniec, od jutra oszczędzam na jakieś tropiki!”. Minął tydzień i znów wróciliście do starych nawyków, a tropiki znów stały się odległym marzeniem. Miałem tak często i dopiero walka z niektórymi złymi nawykami pomogła mi odłożyć hajs na potrzeby inne, niż rachunki i jedzenie. Oto pięć wrednych nawyków, które wymiatają hajs z portfela:

1. Niekontrolowane zakupy

Mam jeszcze sporo na karcie, to co mi tam. Wbijam do supermarketu i pakuję do koszyka co się da i nie interesuje mnie, czy jest mi to potrzebne, czy nie. Zero listy zakupów, zero myślenia. Chyba najgorsze, co można zrobić. Czy tak robiłem? Czasem mi się zdarzało, może nie w takim stopniu, ale zdarzało. Co z tym zrobiłem? Wyrobiłem kilka sposobów na ujarzmienie konsumpcyjnej bestii, drzemiącej głęboko we mnie.

Po pierwsze, żadnej karty kredytowej na zakupach. Przed zakupami pobieram określoną kwotę z bankomatu i traktuję banknot jak „bilet na zakupy”. Robię zakupy tak, aby zmieścić się w wartości biletu.
Po drugie, zbieram wszystkie paragony i robię podsumowania wydatków. Bardzo przydatne w planowaniu budżetu, no i w odłożeniu konkretnej sumy na wydatki inne, niż jedzenie.
Po trzecie, omijam alejki ze słodyczami, słodkimi napojami i innymi produktami, które są zwyczajnie niezdrowe. Zazwyczaj zaliczane są również do produktów ekskluzywnych, czyli podatek od ich sprzedaży jest najwyższy.
Po czwarte, nigdy nie biorę dużych koszy na kółkach, tylko te podręczne, małe. Automatycznie zmusza mnie to do mniejszych gabarytowo zakupów.

2. Rozrzutność

Wiąże się bezpośrednio z pierwszym punktem, z tym, że chodzi raczej o ogólne myślenie o pieniądzach. Dostałem wypłatę, więc natychmiast kupię mnóstwo rzeczy, których do tej pory nie mogłem mieć. Zdarzało mi się to… W konsekwencji w połowie miesiąca nie miałem już nic w portfelu. Po wypłacie można popaść w zbytnią euforię, która w oszczędzaniu nigdy nie pomaga.

3. Wydaję. Jakby co, zawsze mam oszczędności

Oszczędności, gdziekolwiek ich nie ulokujecie, powinny być nienaruszalną świętością. Nie liczą się w budżecie, nie są kołem ratunkowym, gdy za dużo wydacie. Nie istnieją.

Kiedyś popełniłem błąd i wyciągnąłem parę złotych z moich oszczędności. Nie wiedzieć kiedy, cała kasa się rozpłynęła, bo na to, a to na tamto potrzebne. Kiedy już raz je poruszycie, możecie być pewni, że znikną co do grosza.

4. Oszczędzanie bez wyznaczonego celu

Mówicie sobie, że od dziś oszczędzacie. No i oszczędzacie… Po co? W jakim celu? Oszczędzanie „w powietrze”, dla samej idei oszczędzania jest bardzo niewdzięczne. Powiem więcej, jestem głęboko przekonany, że wszelkie negatywne skojarzenia, związane z oszczędzaniem, biorą się właśnie z takiego zbierania grosza do grosza bez celu.
Oszczędzanie bez celu opiera się na ciągłym odmawianiu sobie wszystkiego bez nagrody w postaci na przykład wakacji, czy nowego sprzętu do domu.

Dlatego na początku Waszego planu oszczędnościowego postawcie sobie jasny cel.

Obojętnie jaki, ważne, aby do niego dążyć i aby był właściwą nagrodą za postawiony sobie trud oszczędzania.

5. Promocyjne pułapki

Kupię dużo, bo taniej. Zajdę tutaj, bo -70%, zajdę jeszcze tam, bo mają trzy produkty w cenie jednego. Zwiedzamy tak każdy sklep z promocjami. Kupujemy to, co zupełnie nie jest nam potrzebne. Ważne, że wybuchła promocja, więc muszę być w epicentrum.

Kupowanie dużo, bo taniej, zwłaszcza produktów spożywczych na dłuższą metę się nie opłaca, bo raczej tego nie przejemy, a większość się zmarnuje. Kupowanie wszystkich promocji na raz również rujnuje nasz budżet.

Miałem kiedyś manię kupowania w sklepikach typu „Wszystko za piątaka”. Miałem to magiczne poczucie kupowania dużo za niewielkie pieniądze, ale właśnie przez to kupowałem częściej, w konsekwencji wydawałem o wiele za dużo. Jak z tym wygrałem? Wyłączyłem myślenie promocjami, a włączyłem „promocja nie zając i nie ucieknie”. Jak nie teraz, to innym razem. Promocje będą zawsze.

Odkąd zdaję sobie sprawę z błędów, jakie popełniałem przy oszczędzaniu, przychodzi mi to o wiele łatwiej i przyjemniej. Dlatego zachęcam i Was do refleksji nad swoimi przyzwyczajeniami. Dajcie znać, jakie one są i jak z nimi wygraliście.

czytaj również