MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Pieniądze nie powinny być tematem tabu

Pieniądze, hajs, mamona, kasa nie powinny być tematem tabu. Doświadczenia innych w zarabianiu, wydawaniu i oszczędzaniu pieniędzy mogą być ważną informacją, wskazówką  dla budowania własnej strategii finansowej. To, że ktoś nie ma pieniędzy, nie stać go na zakup jakiegoś produktu nie oznacza, że jest gorszy od tych, którzy akurat dysponują środkami finansowymi lub są w ogóle w lepszej sytuacji materialnej. Bieda jest stanem umysłu, nie finansów. Najważniejsza jest świadomość, że potrafię, mogę coś zarobić, a jeśli trzeba oszczędzić, odłożyć trochę pieniędzy. „Nie mam pieniędzy” to stan aktualny, który można zmienić. Myślenie „Jestem biedny” brzmi jak stan długotrwały. Ukształtowanie odpowiedniej postawy do pieniędzy to pierwszy krok do właściwego zarządzania nimi.

Po pierwsze, to nieprawda, że pieniądze nie są ważne – są, bo zapewniają poczucie bezpieczeństwa. Nie muszą być najważniejsze, ale nie da się bez nich żyć. Po drugie, ważniejsza od aktualnego posiadania środków, jest umiejętność ich zdobywania, czyli zarabiania. Ktoś, kto ma pusty portfel, może więc nie martwić się o pieniądze, jeśli wie, że potrafi je zarobić. Po trzecie, jeśli pieniądze nie są najważniejsze w życiu, to warto uważnie je wydawać. Po co tracić małe sumy, skoro zarobienie ich oznacza wysiłek. Z małych sum tworzą się większe, z tych większych, bardzo duże. Wydając bez namysłu kilka złotych, możemy pozbawić się możliwości spożytkowania tych środków na coś bardziej atrakcyjnego w przyszłości. Rozważne wydawanie pieniędzy to także postawa ekologiczna. Po co kupować za dużo, skoro część wyrzucimy? Po co inwestować w coś, z czego będziemy bardzo rzadko korzystać? Po czwarte, warto wyrobić w sobie tzw. umiejętność odraczania gratyfikacji. Jeśli teraz nie wydam na czekoladę, a jutro nie skuszą mnie nowe buty, to w zimie za zaoszczędzone pieniądze pojadę na narty. Nie sprawiając sobie drobnej przyjemności teraz, poczekam na tę naprawdę dużą w przyszłości.

Zaczynając od tych czterech kroków można dojść z czasem do stabilizacji finansowej.

Pieniądze mają wartość obiektywną wyrażoną cyfrowo. Dużo większe znaczenie ma jednak ich wartość subiektywna. Dla jednej osoby 500 złotych to ogromna suma, dla innej – kwota na drobne wydatki. Interpretacja zależy oczywiście od aktualnego stanu posiadania. Czynnikiem modyfikującym są jednak także nasze potrzeby. 500 złotych dla kogoś, kto chce kupić ekspres do kawy to znacząca kwota, a dla planującego zakup samochodu, kropla w ogólnej sumie wydatku.

Subiektywna wartość pieniądza to także wysiłek, jaki trzeba ponieść, aby je zarobić. O tej samej kwocie jedni powiedzą: „To tylko miesiąc pracy”, a inni: „To 30 koszmarnych dni.”

Na najwyższym poziomie rozmów o pieniądzach znajduje się ich pomnażanie. To wyższa szkoła jazdy – czyli świadomość ekonomiczna, że pieniądz może rodzić pieniądz. I nie chodzi tu o problemy osób, które martwią się, co zrobić z nadmiarem gotówki, czy też o granie na giełdzie lub inwestowanie w wielkie przedsięwzięcia. Myślenie o pomnażaniu pieniędzy może być dostępne także dla „przeciętnego zjadacza chleba”. Na przykład, „Jeśli zaoszczędzę i kupię dobry aparat fotograficzny, będę mógł zarobić robiąc zdjęcia” albo „jeśli zainwestuje w kosiarkę do trawy, będę mógł zarobić obsługując okoliczne ogródki.”

A skąd wziąć na inwestycje? Dobrym źródłem może być racjonalizacja wydatków, np. „Jeśli kupię rower, nie poniosę kosztów komunikacji miejskiej i będę zawsze na czas.”, „ponieważ nie sprzątam codziennie, namówię sąsiadki na wspólny zakup odkurzacza.”

Drobne oszczędności, dobrze zainwestowane mogą przynieść całkiem przyzwoite korzyści.

kk

Dr Katarzyna Korpolewska

czytaj również