MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Praga: droga, niedroga?

Tomek Uniszewski

LoNasi południowi sąsiedzi kuszą wieloma rzeczami: wysokim współczynnikiem ateizmu, dobrym piwem, świetnym jedzeniem i pięknymi dziewczętami.

I o ile za ostatni punkt dostanę w łeb od mojej Drugiej Połówki, to na pozostałe punkty na pewno mamy podobny pogląd. Wybraliśmy więc Pragę na miejsce naszego kolejnego weekendowego wypadu. Tym razem nie staraliśmy się przeprowadzać tego maksymalnie budżetowo, gdyż to jeden z zaledwie dwóch tripów w styczniu 😉 Jest też kilka powodów, dla których ta podróż potencjalnie kosztuje więcej, niż dowolny inny city break.

Transport z Warszawy

Pierwszym jest transport. Niestety stolica Czech jest o tyle kiepsko skomunikowana, że bardzo trudno znaleźć tanie loty bezpośrednio do Pragi, zakładając, że lecimy z Warszawy. Efekt jest taki, że trzeba było postawić na podróż z przesiadkami. W trzy kwadranse dolecieliśmy z warszawskiego Okęcia do Wrocławia (20 zł w obie strojny), tam spędziliśmy noc i rano wskoczyliśmy w Polskiego Busa (45 zł w jedną stronę), by wysiąść w Pradze o 16. Planowo. Plan się nieco rozjechał za sprawą dwóch gigantycznych korków i wypadku po drodze, co zaowocowało czterema godzinami opóźnienia. Cóż, bywa. Tu należy też wspomnień o dużej wadzie podróży dzielonych na etapy: spędzicie przynajmniej dzień wciśnięci w fotel, nie oglądając, jedząc ani pijąc niczego fajnego. Powrót był niestety jeszcze droższy. Bardzo liczyliśmy na znalezienie ciekawej oferty BlaBlaCar, ale stanęło niestety na Polskim Busie na ostatnią chwilę – 90 zł 🙁

Czeskie piwo

Drugim jest bogactwo jedzenia i picia 🙂 Nie byłbym sobą, gdybym w Pradze nie pił więcej pysznego, czeskiego piwa niż wody. Żadne z nas także nie zamierzało żywić się przywiezionymi z Polski kanapkami. To był trip konsumpcyjny i polecam taki od czasu do czasu. Nie zawsze trzeba zwiedzać. Czasem idealną opcją jest relaks, spacer po starówce i pyszne jedzenie. W praskich restauracjach, gospodach i pubach zostawiliśmy we dwójkę ok. 260 zł.

Jednak pozwiedzaliśmy całkiem sporo, głównie za sprawą świetnej idei, która chyba jeszcze nie pojawiła się na tym blogu: Free Walking Tour. Polega to na tym, że miejscowi ludzie, którzy czują bluesa oprowadzają turystów po swoim mieście. Każdy tour jest inny, bo i każdy przewodnik jest inny. Bywałem na takich nudnych jak flaki z olejem, a bywałem na takich, na których słuchało się z zapartym tchem. Levan na szczęście należał do tej drugiej grupy, więc poprawialiśmy sobie humor widokiem turystów zawiedzionych „drugą najbardziej rozczarowującą atrakcją Europy” turystów – pokazem przy zegarze astronomicznym – i słuchaliśmy historii foki Gastona, który w brawurowy sposób nawiał z praskiego zoo, po czym… umarł 😛 Jak bohater!

Lokalsi wiedzą lepiej

Przewodnicy z FWT mają jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletę. Są lokalsami, znają lokalne ceny, pułapki, wiedzą, czego unikać i na co uważać; co warto, a czego nie warto próbować. Dowiedzieliśmy się dzięki temu, by zignorować zupełnie część starówki, znaną z pułapek na turystów z trzykrotnymi cenami. Dowiedzieliśmy się, które kantory kantują (sic!) na wymianie walut i tego, że najlepszą miarą cen w knajpie są ceny… piwa. W Pradze to 50 koron, poza nią 30. Jeśli gdzieś widnieje wyższa cena, zwiewajcie stamtąd.

Praga

Warto także korzystać z tych osób, z którymi macie kontakt lokalnie. Świetnym miejscem są do tego hostele oraz AirBnB, z którego tym razem korzystaliśmy. Ostatnio mniej wykorzystujemy Couchsurfing, a zwykle wybieramy między prywatnością (AirBnB) oraz miedzynarodowym towarzystwem i integracją (hostele). Polecam szczerze obie opcje.

Podsumowując wypad, Praga nie jest idealnym kierunkiem dla szukających taniego wypadku na weekend, jednak gdy ktoś ma możliwośc zorganizowania taniego transportu, to koszta drastycznie spadają. To przecudne miasto pełne świetnych ludzi i doskonałego jedzenia, a także z niepowtarzalnym klimatem, szczególnie zimą. My wydaliśmy sporo, ale nie na tyle, by zrujnować budżet. Dało się taniej. Zwyczajnie nie chcieliśmy 😉

Zostawiam Was zatem z radą: niech oszczędność nie przesłoni Wam frajdy – to ona jest najważniejsza!

Dobrou noc!

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również