MŁODZI PISZĄ O KASIE
4

Przez miesiąc prowadziłam budżet domowy. Relacja z frontu

Też tak macie, że wypłata 10-tego, a już od pierwszego znajdujecie w portfelu tylko miedziaki? No cóż, ja właśnie tak mam. Postanowiłam wziąć się poważnie za prowadzenie budżetu domowego. Jak budżet – to, oczywiście, Excel. Nie jestem najgorsza w te klocki, więc szybko wzięłam się do dzieła i stworzyłam pierwszy arkusz z budżetem domowym. Przychody, wydatki itd. W skrócie miliony kolumn i ja.

Przez pierwsze 3 dni nawet dopisywał mi entuzjazm — zbierałam wszystkie paragony i na bieżąco wpisywałam wydatki do arkusza. Czwartego dnia, natomiast byłam zbyt zmęczona, żeby spędzić pół godziny, wpisując cyferki w odpowiednie wierszo-kategorie, więc poszłam spać obiecując sobie, że zrobię to jutro. Następnego dnia okazało się, że nie mam już wszystkich paragonów i nie jestem w stanie sobie przypomnieć, co mi umknęło, bo cały dzień, który spędziłam na mieście i płaciłam gotówką :/

Poza tym, zaczęło mnie irytować to, że nie zawsze potrafiłam jednoznacznie przyporządkować wydatki do określonych kategorii. Np. bilet PKP — czy skoro był związany z wyjazdem do pracy, to powinnam go wpisać jako koszty związane z pracą, czy traktować to, jak zwykły transport? W drugim przypadku zaburzyłoby to moją statystykę, jeśli chodzi o miesięczne wydatki na komunikację miejską. Poza tym pamiętanie, co oznacza, który kolor też jest męczące. Wydatki planowane były zapisane na czerwono, wydatki zrealizowane na zielono, a wydatki nieplanowane na czarno. Kosmos.

Jako że mój autorski arkusz do budżetu jakoś się nie sprawdził, postanowiłam poszukać gdzie indziej. W Empiku można kupić bardzo ładny zeszycik do prowadzenia budżetu domowego, tylko szkoda, że (o ile dobrze pamiętam) kosztuje 40 zł. Okładka i dołączone naklejki sprawiają, że nie oburzam się na tę cenę — doznania estetyczne 10. Funkcjonalność – 0. Zazdroszczę osobom (o ile takie, w ogóle istnieją), które mogą sobie planować budżet na papierze i na bieżąco monitorować jego zmiany. Ja sobie tego nie wyobrażam. No, chyba że miałabym wrócić do czasów dzieciństwa i planować, na co wydam swoje kieszonkowe. Automatyczne obliczenia są potrzebne. Przynajmniej mnie.

W internecie, przyznaję, nie szukałam długo — ale to dlatego, że wujek Google dał mi to, czego potrzebowałam już na pierwszej wyświetlonej stronie. Trafiłam na blog Michała Szafrańskiego, a konkretnie na artykuł poświęcony prowadzeniu budżetu domowego.

Michał udostępnia również szablon do budżetu na cały rok (ostatni na 2017). I wreszcie znalazłam to, czego potrzebowałam, czyli: kolumny na przychody i wydatki planowane i rzeczywiste, kategorie wydatków, które można sobie spersonalizować oraz mnóstwo diagramów, wykresów itp. Ponieważ arkusz ten jest mocno zaawansowany — polecam najpierw przeczytać jego instrukcje, a dopiero później go uzupełniać, żeby nie było np. znikających wierszy tak jak u mnie 😉 Samo użytkowanie arkusza jest banalnie proste — jedyne co trzeba zrobić, to właśnie nazwać kategorie wydatków. Ja dodatkowo jeszcze zmieniłam kolejność arkuszy; ponieważ budżet zaczęłam prowadzić w połowie sierpnia, miesiące od stycznia do lipca przeniosłam za grudzień i dodałam do ich nazwy 2018. W ten sposób mogę korzystać z tego arkusza jeszcze prawie cały rok 😉 Najważniejsze jednak, że wszystkie dane zawarte w tym budżecie są bardzo czytelne, a wpisanie nowych zajmuje tylko 2 min. Nie muszę się bawić w kolory — wszystko dzieje się samo:)

Czego dowiedziałam się o sobie i swoich wydatkach, poza tym, że wydaję więcej pieniędzy niż mam?
za dużo jeżdżę taksówkami. Czas skończyć z zasypianiem i niewyrabianiem się na czas. Zaoszczędzę na tym aż 134 zł!
jedzenie na mieście to już przeszłość. 850 zł to dobra kwota, żeby przelać ją na konto oszczędnościowe, a nie by wydawać na szamę na mieście. W tym miesiącu chcę się zamknąć w 150 zł 🙂
-muszę ograniczyć zakupy domowe do tego, co niezbędne w zdrowej diecie — za dużo (280 zł) kosztują nas słodycze, chipsy, cola — i inne śmieciowe jedzenie.

Takich odkryć dokonałam po miesiącu prowadzenia budżetu. Teraz postaram się wprowadzić zmiany i zobaczymy co Excel pokaże za miesiąc… 🙂

  • Maria Przewłocka

    Ja bym chyba nie dała rady…

  • Maria Przewłocka

    Ja bym chyba nie dała rady…

  • Zdzislaw Nowakowski

    Muszę spróbować!

  • Barbara Łabęda

    Brawo! Trzeba mieć wytrwałość 🙂

czytaj również