MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Ta aplikacja chroni mój budżet

Smartfona mam dopiero od roku i rok ten pełen był odkrywania wszelkich jego ciekawych funkcji. A jak o funkcjach smartfona mowa, to i o aplikacjach. W App Store znajdziecie pełno takich, które pomagają w planowaniu budżetu i oszczędzaniu. Moim numerem jeden jest Money Pro i już wyjaśniam dlaczego.

Po pierwsze, twórcy czasem udostępniają tę apkę za darmo, trzeba trafić na okazję (Uff, trafiłem!). Po drugie, istnieje wersja darmowa, jest ona jednak niestety niepełna i niektóre funkcje zwyczajnie nie działają. Po trzecie, normalnie apka kosztuje 23,99 zł, ale zdecydowanie zakup jest wart swojej ceny.

Po otwarciu Money Pro przywita Was samouczek. Możecie ustawić powiadomienia o rachunkach, wprowadzić konta, jakie chcecie obserwować, ustawić limity budżetu dla każdej kategorii wydatków, zsynchronizować wszystkie urządzenia w iCloud (apka działa na smartfona, iPada i Maca), zabezpieczyć wszystko hasłem – tyle, jeżeli chodzi o teorię.

Przejdźmy do praktyki.

W zakładce saldo ustawiłem aktywa, jakie znajdują się w moim portfelu. Było to okrągłe 1,5 tys. zł. Następnie w raportach wyznaczyłem ramy czasowe, czyli siedem dni od 02.08. do 09.08. i tyle na początek.
Kolejnym etapem były ustawienia minimalnego budżetu na poszczególne strefy wydatków. I tu zaczęła się całkiem przyjemna zabawa. Macie możliwość wyboru w wielu różnych typach wydatków takich jak: dom, jedzenie, samochód, rachunki. Kiedy przykładowo klikniecie w ikonkę „Dom” otwierają się podgrupy: „Czynsz”, „Konserwacja”, „Meble” itp. Jest też możliwość tworzenia własnych ikon i podgrup, dlatego aplikacja będzie dostosowana tylko i wyłącznie do Waszych indywidualnych wydatków.

Jak to wyglądało u mnie?

W moim przypadku ikona „Dom” zawierała podgrupę „Czynsz” – 900 zł, a ikona „Osobiste” podgrupy: „Siłownia” i „Fryzjer” – razem 104 zł. To tyle, jeżeli chodzi o moje palące wydatki w całym tym miesiącu. Zapytacie, fryzjer – palący wydatek? Tak, bo czułem się już jak Alan Parrish po wyjściu z „Jumanji”.

Jeżeli chodzi o jedzenie, to przydaje się chomikowanie paragonów i późniejsze spisywanie ich wartości do aplikacji. To samo tyczy się środków czystości i kosmetyków. Przykładowo, jednego dnia wydałem 24,83 zł na zakupy do obiadu i 2,50 zł na szczoteczkę do zębów. Aplikacja automatycznie zsumowała wszystkie moje wydatki i odjęła je od początkowego salda. Podobnie jest z ikonami dochodów. Czy będzie to miesięczne wynagrodzenie, czy też stówka od babci, na wszystko możecie stworzyć osobną ikonę i wpisać wartość przychodu.

Dodatkowo appka posiada przelicznik walut, kalkulator, notatnik dla bardzo skrupulatnych, czy „Raporty”, dzięki którym wszystkie wydatki będziecie widzieć w formie kolorowego wykresu. Spoko opcja, bo od razu widać, czy słupek wykresu jest za wysoki i czy mam ukrócić wydatki na dany produkt.

Aplikacja zdecydowanie pomaga mi w kontrolowaniu moich wydatków, bo pozwala mi wyciągać wnioski ze swojego planu budżetowego. Jeżeli w danym tygodniu przesadziłem z hajsem na jedzenie, to w kolejnym z pełną świadomością wyrządzonego zła, staram się to naprawić.

Minusem w przypadku Money Pro może być jej cena, i to, że zmusza nas do bycia bardzo skrupulatnym w prowadzeniu notatek na temat swoich wydatków. Chociaż, czy to drugie to tak naprawdę minus?

Polemizowałbym.

A jakie aplikacje pomagają Wam w planowaniu budżetu?

czytaj również