MŁODZI PISZĄ O KASIE
2

Uber czy Taxify? Porównujemy obie usługi

Dziś o dwóch aplikacjach, które dla osób bez samochodu w dużym mieście takim jak Warszawa są niezastąpione. Mowa o dobrze znanym i działającym w kilku polskich miastach Uberze, oraz o mniej znanej aplikacji, która póki co funkcjonuje tylko w Warszawie – Taxify. Ubera używam od ponad roku. Taxify polecił mi znajomy jakieś dwa miesiące temu, bo twierdził, że „tanio jak diabli”, więc wypróbowałem.

Pierwsze wrażenie, czyli podobne aplikacje

Zarówno Uber, jak i Taxify działają przez aplikacje na iOS i Androida, w których przypisujemy swoją kartę kredytową. Po każdym kursie opłata jest pobierana automatycznie z naszej karty, więc wygoda użytkowania gwarantowana. Podobnie wygląda również wybór trasy i zamawianie pojazdu w obu aplikacjach. Nie zmienia to jednak faktu, że Uber jest appką przyjemniejszą w użytkowaniu.  To przez nowocześniejszy interfejs i łatwość wyboru poszczególnych opcji. Dodatkowo Uber jest aplikacją szerszą, czyli posiada też dodatkowe opcje, jak na przykład zamawianie pojazdu z czasowym opóźnieniem.

Taxify ma za to dokładniejsze powiadomienia o czasie przyjazdu kierowcy.  Jeżeli dostaję powiadomienie, że kierowca Taxify jest na miejscu, to znaczy, że faktycznie tam jest. Uber często wysyła powiadomienia przedwcześnie, a na kierowcę trzeba jeszcze poczekać. Niby bez znaczenia latem, ale w zimie te parę minut na mrozie może dać się we znaki.

Taxi

To, co najważniejsze – ceny i rabaty

Zdążyłem już zapomnieć co to rabat w Uberze. Dostałem jeden przy zalogowaniu się do aplikacji i na tym koniec. Nie wołam o wieczne rabaty, ale myślę, że jakaś promocja od czasu do czasu pozwala zatrzymać klienta.

Pod względem cen za przejazdy wygrywa zdecydowanie Taxify. Przynajmniej na razie. Średnio ceny za przejazdy w Taxify są o połowę niższe, niż w Uberze. Za pierwszy przejazd zapłacicie 2 zł. Każdy kolejny będzie naliczany ze stawką 0,6 zł za kilometr. Oznacza to, że przejazd przez przykładowo 4 dzielnice Warszawy może kosztować tylko 8 zł. A jak dobrze pójdzie to nawet mniej. Ten sam przejazd Uberem, jeżeli akurat jest wysoki popyt na kierowców będzie kosztował nawet 80 zł. Podobnie jest z komunikacją miejską, która się wtedy zwyczajnie nie opłaca i pod względem cen i przede wszystkim czasu, bo przejazd przez 4 dzielnice wiąże się z kilkoma przesiadkami.

Jakiś czas temu odwiedziła mnie kuzynka. Razem z kolegą chcieliśmy pokazać jej miasto. Cały dzień jeździliśmy Taxify za darmo. Jak to możliwe? Dzięki kodom promocyjnym. Kiedy rejestrujesz się w aplikacji dostajesz 10 zł na przejazdy. Dodatkowo, jeżeli ktoś poda ci swój kod, to on dostanie kolejne 10 zł tak samo jak ty.

(Nie)wygoda korzystania, czyli co można poprawić

O tym, że obydwie aplikacje pobierają opłaty automatycznie po przypisaniu karty kredytowej już wspomniałem, ale co z samym serwisem? Cóż, bywa różnie. Ciężko jednoznacznie ocenić, która usługa jest wygodniejsza i bardziej przyjazna użytkownikowi.

Pierwszą poważną wadą Taxify jest niedobór samochodów i kierowców. Jest ich zwyczajnie za mało, przez co często dojazd na miejsce odbioru trwa do 10 min. Cóż, Taxify dopiero się rozwija. Na pewno dostępność aut w najbliższym czasie się poprawi.

Kolejną wadą jest lekka samowolka kierowców. W ciągu tych dwóch miesięcy używania Taxify kilka razy kierowca zwyczajnie anulował przejazd, a ja zostałem na lodzie i ze sporym spóźnieniem. W Uberze takie „akcje” zdarzają się sporadycznie. Używam go od ponad roku, a anulowany przez kierowcę przejazd miałem tylko raz.

Kierowcy

W taksówkach trafia się na różnych ludzi. Mniej, lub bardziej rozmownych. Osobiście wolę tych drugich. Może to dzieło przypadku, ale korzystając z Taxify trafiałem raczej na pogodnych pozytywnych kierowców, z którymi trasa mijała w mgnieniu oka. Z kierowcami Ubera bywało różnie, w większości raczej zapadała grobowa cisza.

Podsumowanie

Czy Taxify jest usługą lepszą niż Uber? I tak i nie. Generalnie używanie Ubera jest mniej stresujące (raczej zawsze przyjedzie, zawsze dowiezie). Stres przy używaniu Ubera pojawia się, gdy zobaczymy cenę za przejazd (zwłaszcza w godzinach porannych, godzinach szczytu i gdy pada deszcz). Przy wysokim popycie Uber całkowicie się nie opłaca. Taxify potrafi nieźle wkurzyć, gdy musimy szybko gdzieś dotrzeć, a kierowca nagle anuluje przejazd, albo w ogóle żadnego w pobliżu nie będzie. Uspokoi nas za to bardzo niska cena za przejazd.

  • Aneta Pogorzelska

    Po tym jak podliczyłam, ile miesięcznie kosztuą mnei taxówki – wybieram rower ;P A jeśli chodzi o Ubera i Taxify – to zależy, co jest priorytetem. Dla mnie cena, dlatego wybrałabym Taxify

    • Karol Kondracki

      Ja tak samo z priorytetami, więc zdecydowanie Taxify w pierwszej kolejności, Uber – gdy już straciłem nadzieję, że jakikolwiek kierowca Taxify będzie w pobliżu.

czytaj również