MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

W te Walentynki zostańcie w domu

Tomek Uniszewski

W tekstach na Co Z Tym Hajsem staram się przekazywać Wam pewne wartości czy dobre praktyki dotyczące nie tylko oszczędzania, ale i życia w szerszej perspektywie. Dlatego dziś opowiem Wam, czemu nie warto wydawać fortuny na wypasione wyjście na Walentynki. Jednakże w tekście będzie mało o pieniądzach, a sporo o Was.

Walentynki
Jeśli czujecie się na siłach, zróbcie kaczkę w pomarańczach! Zróbcie suflet!

 

Zbliża się 14 lutego i, jeśli macie Lepszą Połówkę, pewnie powoli zaczyna chodzić Wam po głowach, jak ją fajnie zaskoczyć. Jeśli jej nie macie, to pewnie szukacie i też pewnie kogoś gdzieś zaprosicie, przepłacicie i nic z tego nie wyjdzie. Możecie też rozpaczać w samotności, nie oceniam 😉 Jednak tekst przede wszystkim kieruję do tych z Was należących do pierwszej grupy. Tekst, który czytacie kieruję bowiem raczej do ludzi w związkach. Co nie znaczy, że reszta ma przestać czytać 😉 I jeszcze jedno: jeśli nie świętujecie Walentynek, bo Ameryka, bo komercha i tak dalej, to bez paniki. Zastosujcie ten tekst do rocznicy albo zwyczajnie fajnego weekendu we dwójkę.

Randka, szczególnie taka przez duże RANDKA, kosztuje sporo.

Panowie, przyjmijcie, że niezależnie od swoich przyjętych zasad na takich RANDKACH płacicie Wy. Po prostu. A to potrafi walnąć po kieszeni tylko po to, żeby zjeść na mieście coś lepszego niż zwykle, porozmawiać przy winie i wykosztować się na bukiet kwiatów czy czekoladki. Fajnie? Tak. Ale można fajniej i dużo lepiej dla Was jako pary byłoby coś zupełnie innego…

Zacznijmy od podstaw: zabierasz ją na obiad. A ja Wam na to, chrzanić wyjście na obiad! Skoro znacie już fajne patenty na tanie gotowanie, to zróbcie coś sami! I nie ograniczajcie się kasą. Jeśli czujecie się na siłach, zróbcie kaczkę w pomarańczach! Zróbcie suflet!

Nic tak nie zbliża, jak wspólne pichcenie! A gdy już Wasza kaczka w pomarańczach będzie dymiącym skwarkiem, zawsze możecie zamówić sushi z dostawą do domu 😉

Zamiast lampki wina w knajpce, weźcie butelkę do domu. I zapalcie świece. Wcinajcie razem sushi (lub, przy odrobinie szczęścia, kaczkę w pomarańczach) i śmiejcie się! Rozmawiajcie! Przekomarzajcie się! Pograjcie w coś razem! Pieniądze, które oszczędzicie na drogim wyjściu (i sushi, jak kaczka się uda!) możecie wydać na świetną planszówkę dla dwojga! Grajcie, pijcie grzane wino i nie przestawajcie przytulać. A potem wręcz jej te kwiaty, na których i tak nie uda Ci się oszczędzić. W lutym nie zerwiesz bukietu, nie ma bata. Albo nie wręczaj, postaw na nasze sprawdzone patenty i zrób coś własnoręcznie. Może album z wspólnych zdjęć? 😉 Oszczędzisz parę złotych, a radość będzie nieporównywalnie większa.

Nie chcę zasypywać Cię pomysłami, pewnie sam wiesz najlepiej, co mógłbyś wykombinować. Ale zrozum jedno: nie chodzi tu o wyjście na miasto i wypasioną kolację. Nie chodzi o drogi prezent. Chodzi o Was i tylko Was. Można podejść do tego tanio i z pomysłem. Można też oczywiście drogo i z pomysłem, ale jednak piszemy o oszczędzaniu.

Niech ta RANDKA będzie dla Was zatem czymś, co zbliży Was jeszcze bardziej do siebie. Moim zdaniem ten rodzaj randki, który opisałem jest dużo bardziej osobisty, intymny i Wasz, niż najdroższa nawet kolacja i największy bukiet.

I oszczędzicie na tym hajs, jeśli już MUSICIE mieć finansowe plusy 🙂

Miłego!

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również