MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Wielkanoc – czas… oszczędzania?

Tomek Uniszewski

Większość z nas, gdy kalendarz zaczyna przypominać o zbliżającej się Wielkiej Nocy, wybiera się do domu. Święcimy jajka, odwiedzamy kościoły i pomagamy Mamie malować pisanki. Jak to się jednak ma do oszczędzania?

Dla mnie to bardzo proste. Wielkanoc to te święta, które pozwalają na ulżenie budżetowi i zaprzestanie wydawania milionów monet na jedzenie, picie i wyjścia. Co innego oczywiście, jeśli dzielicie się z rodziną kosztami wielkanocnych wiktuałów, a i takie zwyczaje znam. Jednak większość z nas chowa kartę kredytową na dno szuflady i jedzie rozkoszować się czasem spędzonym z rodziną na przygotowaniach.

Boże Narodzenie oznacza konieczność kupowania prezentów, choinki. Święta Wielkiej Nocy są w porównaniu z nimi proste, nieskomplikowane i… tanie.

Jest w tym pewne piękno. Być może, z budżetowego punktu widzenia, będziecie w przyszłości bardziej wyczekiwać Wielkanocy, na którą nie będzie trzeba wydawać trzynastej pensji.
Zgodnie z duchem tego bloga powinienem powiedzieć Wam, byście skorzystali z tego czasu, by napchać brzuchy, zapełnić lodówkę jak największą ilością pasztetu i sernika. Żebyście napili się i najedli na zapas.

Ale nie powiem.

Podejdźcie do tego inaczej. Nieważne, w jakiej jesteście kondycji finansowej. Może macie długi? Może wszystko idzie świetnie? Może ledwo wiążecie koniec z końcem, a może jest zwyczajnie w porządku? To nieważne. W te święta zapomnijcie o pieniądzach. O oszczędzaniu, o budżecie. Cieszcie się tym, co wokół was. Tanie święta wam na to pozwolą, a to nieczęsta sytuacja.

Wesołego jajka ☺

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej. [EDYCJA 2016/2017]

czytaj również