MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Wielkanoc na luzie! Święta, które nie uderzą Cię po kieszeni

Alicja Nowicka

Wielkanocna heca wygląda inaczej niż bożonarodzeniowa. Nie wypatruję na niebie pierwszej gwiazdki, tylko pierwszych przebiśniegów.

Prezentu nie dostaję wieczorem, tylko z samego rana. Pod warunkiem, że go znajdę na podwórku, bo jest UKRYTY! Zając jest małym zwierzątkiem, więc i prezenty od niego są drobne i symboliczne. W zeszłym roku musiałam ściągnąć z drzewa balon i go przebić, bo w środku latało 50 zł.

W tym roku na prezenty dla rodziców (tak byli grzeczni) wydałam nieduży hajs, bo łącznie 25 zł. Wiadomo, że cena nie jest ważna.

Prezenty są śmieszne i praktyczne, dlatego nie mogę się doczekać ich reakcji. A teraz polecam Wam sklep Flying Tiger Copenhagen, który idealnie nadaje się do robienia tego typu prezentów-upominków.

W tym roku pierwszy raz uzewnętrznię się kulinarnie przed całą rodziną. Mama obiecała sobie, że nie będzie przesadzać z „produkcją” jedzenia, bo „kto to potem zje?”. Zaproponowałam, że mogę zrobić wegański Jagielnik OREO! Dlatego kolejnymi świątecznymi wydatkami będą składniki, na które wydam maksymalnie 40 zł. Ekscytuję się na maxa, nigdy jeszcze nie robiłam tego ciasta, a oreo jest w smaku mistrzowskie.

Wielkanoc
Wszystkiego najlepszego!

 

Święta wielkanocne nie są dla mnie czasem, nad którym się gimnastykuję, aby zaoszczędzić. Po prostu w naszej rodzinie obchodzimy te dni bez finansowych szaleństw. Jemy wspólnie śniadanie, a potem wymyślamy sobie rozrywki. Dodatkową w tym roku świąteczną atrakcją będzie wypad z całą rodziną na derby Lechia – Arka, więc za świąteczną atrakcję zapłaciłam 15 zł. Mam ten fart, że jestem dziewczyną i za bilet na mecz płacę o wiele mniej niż panowie!

Słonecznych świąt Wam życzę moi Mili!

Alicja Nowicka

Alicja Nowicka

Mieszka w Gdańsku. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Gdańskim. Śmiga na ostrym kole. Imprezuje i wydaje na to (chyba) za duży hajs. [EDYCJA 2016/2017]

czytaj również