MŁODZI PISZĄ O KASIE
2

Wydaję co miesiąc 500 zł na zajęcia pozalekcyjne

Tomek Uniszewski

Między pracą a snem mamy jeszcze całkiem dużo wolnego czasu. Wypełniamy go sobie rozmaitymi regularnymi zajęciami. Joga. Siłownia. Lekcje tenisa. Języki obce. Wszystko to jednak kosztuje…

Multisport rozwiązuje większość problemów z codzienną siłownią moich znajomych korposzczurów, niektórzy podpinają się pod znajomych, a inni korzystają z dobrodziejstw siłowni osiedlowych. Inni natomiast (na przykład ja) płacą ciężkie pieniądze za specjalistyczne treningi. Niektórzy uczą się samodzielnie gry na instrumencie, inni uczęszczają na płatne lekcje. Języki? Lektoraty vs. aplikacje. Wszystkie te tematy brzmią jak początek ciekawej dyskusji i chętnie przeczytam w komentarzach, które najchętniej widzielibyście na łamach CoZTymHajsem.

Ale na razie odłóżmy na bok budżetowe wersje powyższych aktywności. Nie każdy ma na tyle dużo samozaparcia, by samemu iść pobiegać lub trenować w domu. Część z nas nie znajdzie w sobie siły woli, by grać na gitarze przez godzinę dziennie.

Mówię tu „nie każdy”, lecz nie oszukam Was – ja nie mam samozaparcia.

zajęcia_pozalekcyjne
500 zł miesięcznie na zajęcia pozalekcyjne? Co poradzilibyście Tomkowi?

Zatem zostają mi lekcje płatne, wyjścia na siłownię i inne nienajtańsze zajęcia pozalekcyjne. Jednak czy naprawdę warto poświęcać na nie te pieniądze?

Miesięcznie wydaję na dodatkowe aktywności ok. 500 zł. Tyle mniej więcej kosztuje mnie karnet na CrossFit i lekcje rock’n’rolla akrobatycznego. Jeśli znajdę czas na modern jive’a, to dojdzie do tej kwoty kolejna stówka. Czasem płacenie za te dodatkowe przyjemności jest problematyczne.

Mimo to w życiu bym z nich nie zrezygnował.

Jeśli macie tyle samozaparcia, że trenujecie w domu, biegacie i uczycie się języków skutecznie z kanapy, zazdroszczę Wam. Nie jestem taki. Nie biegam, siłownia jest dla mnie nudna i radość z wysiłku znalazłem tylko w treningach, które sa teraz i modne, i drogie, i hejtowane. Niesłusznie 😉

Jeśli macie taką możliwość, nie róbcie tego samego, co ja. Uczcie się w domu, trenujcie we własnym pokoju i cieszcie się pieniędzmi, które dzięki temu zostają Wam w kieszeni.

Jeśli zaś nie macie tej siły woli, zastanówcie się dobrze. Co jest więcej warte: oszczędzenie tych pieniędzy czy nowe umiejętności i rozwój?

Zostawiam Was z tą myślą 😉

  • Alice Nowicka

    O! A ja jestem tą osoba, która ćwiczy na chacie. Znalazłam mega spoko blogerke, która na swojej stronie na wszystko uporządkowane (codzienniefit.pl). Szkoda mi 139zł na karnet do siłowni. 2 lata temu miałam fajniej, bo dostałam FitProfit od taty z pracy 🙂

    • Tomek Uniszewski

      Zazdroszcze samozaparcia. Ale nawet pal szesc crossa, tanczyc sie w domu nie naucze 😉

Tomek Uniszewski

Tomek Uniszewski

Typ pozytywnie zakręcony. Podróżuje, tańczy, nurkuje i żyje na maksa, a wszystko to w niedoczasie i "niedokasie". W międzyczasie pracuje w agencji reklamowej.

czytaj również