MŁODZI PISZĄ O KASIE
0

Z mojego pożeracza hajsu widać morze. Ile kosztuje mnie moje mieszkanie?

Ok, tak mieszkam w  budynku, którego budowę zakończono  na początku tego roku. Tak,  z siódmego piętra widać morze. Tak, do pracy rowerem jadę 15 min, tak samo do centrum. Tak, mieszkam w bezpiecznej dzielnicy, z mnóstwem tanich marketów dookoła. Nie, nie stać mnie na to mieszkanie.

1600 – tyle płacę za wynajem, do tego 347 zł czynszu, ok 100 zł za energię i jeszcze 40 zł za internet. Razem 2087 zł. Czy ta kwota jest w porządku? Wiem, że nie, ale jak ma się 3 dni na wynajęcie mieszkania i do tego tylko w takim wygrało się „casting na lokatora”, to tak już bywa.

Skoro już się wpakowałam w roczną umowę to muszę tu siedzieć. Nowego mieszkania zacznę szukać od maja i na pewno poświęcę temu więcej czasu, obejrzę więcej mieszkań i nie podpiszę umowy z pierwszym wynajmującym.

Fakt, jest nas dwoje więc koszty dzielimy przez 2 – wychodzi po 1050 na głowę. Brzmi znacznie lepiej 😉  

Ciężko mi w tej chwili mówić o zbędnych kosztach, bo w Gdańsku tanie mieszkania oznacza ok. 1600 zł za wynajem i opłaty. Oczywiście można taniej, kosztem kuchni i łazienki, a czasem też nieszczelnych okien.  

Kiedyś moje przyjaciółki wynajmowały jednopokojowe mieszkano z zimną łazienką i rozpadającą się kuchnią za 900 zł miesięcznie. Mieszkanie było „dobudowane” przez właściciela nad garażem, więc kąt pochylenia podłogi był mniej więcej taki, jak kąt pochylenie dachu w tym właśnie garażu, czyli ok. 30 stopni.  Sufit znajdował się 190 cm od podłogi, a w całym mieszkaniu okna były dwa (na 4 pomieszczenia – wliczając przedpokój). Ściany miały pewnie ok. 8 cm grubości, ocieplenia prawdopodobnie brak,  bo zawsze było tam okropnie zimno (zimą śnieg był nawet wewnątrz i.. nie topniał).  Wytrzymały tam (aż!) pół roku.  

Nie wiem czy oszczędności są warte, aż takich poświęceń. Być może tak, natomiast ja nie jestem do tego zdolna. Nie twierdzę że, nie mogę mieszkać w mieszkaniu o gorszym standardzie niż teraz – bez przesady. Uważam, że najlepsze byłoby takie, dokładnie po środku między moim – a tamtym. Wystarczyłoby, żeby spełniało  swoją funkcję – przecież to nie jest mieszkanie w którym spędzę resztę życia. Dlaczego mam płacić za nie tyle pieniędzy – skoro przy podobnej lub niższej racie kredytu  mogłabym już mieszkać we własnym?

czytaj również